Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla domu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2015

Jaja na BiS :)



Zgodnie z obietnicą dzisiaj mam dla was następną partię jajec. 
Tym razem w zdecydowanie cieplejszej tonacji:



 Większe może służyć za lampion:


Na jednym przysiadło kilka motylków:


 A inne trochę "pobrudziło się" od spodu:


Zasypałam was jajami. Obiecuję, że to już koniec. 
Przynajmniej w tym roku ;)


Ps. Następny post będzie na pewno szyciowy. Udało mi się coś uszyć pomiędzy jajami, ale czeka na zdjęcia :)



wtorek, 19 sierpnia 2014

Szału nie ma...

Jak w tytule - szału nie ma :) Poszewka to poszewka.
Ale w  naszym domu poduszek nigdy nie dość, więc uszyłam nowe - sztuk dwie. Obie identyczne, z kremowej tkaniny obiciowej w wypukłe, szenilowe kwiaty. 

Materiał jest na tyle ciekawy, że jedyną ozdobą tych poszewek jest biała, bawełniana wypustka. Tył gładki, beżowy, zapinany na zamek. Tutorial na wszywanie zamka do poszewek możecie znaleźć tutaj.




 

Tkanina pochodzi z bardzo starych zapasów, czyli uwalniam szmatki. Został jej jeszcze całkiem spory kawałek i zastanawiam się co z niej uszyć. Macie może jakieś sugestie? :)





niedziela, 10 sierpnia 2014

Różowe piwonie


Tak długiej ciszy dawno tutaj nie było... 
Żyję, mam się nawet całkiem dobrze, tylko leń mnie jakiś okrutny dopadł i nie było z czym do ludzi iść. Mimo totalnej niemocy twórczej coś jednak udało mi się uszyć - firankę. Moje kuchenne okno dostało całkiem nowe ubranko :)

Nie wiem tylko czy można ten komplet firanką nazwać, bo tradycyjnej firanki nie przypomina. Właściwie to panel na szelkach. Jak zwał, tak zwał, ale całość bardzo mi się podoba.

W woalu drukowanym w piękne piwonie zakochałam się już w sklepie. I choć w oknach preferuję jednolitą biel, to oczyma wyobraźni ujrzałam jak pięknie prezentują się w mojej kuchni. Nie myliłam się - kolory zgrały się fantastycznie.

Z racji posiadania kota, na parapetach nie mam roślin. Klus ma takie gabaryty, że żadna, nawet najbardziej stabilna doniczka nie ma z nim szans. Nie mogę mieć kwiatków na oknach - to mam teraz w oknie cudnej urody piwonie: 




Troszkę detali:




I ostatnia fotka - z opuszczonymi roletami:


Rolety również uszyłam własnoręcznie. 
Zainteresowanych odsyłam do tutoriala - rolety rzymskie cz. 1, rolety rzymskie cz.2.

Zdjęcia robiłam wieczorem, bo mimo moich najszczerszych chęci nie udało mi się wykonać nawet jednego dobrego ujęcia w ciągu dnia. Fotografowanie firanek wiszących w oknie przy słonecznej pogodzie jest dla mnie awykonalne. 

Może poratujecie mnie jakąś techniczną poradą - tak na przyszłość, 
gdybym znów wpadła na podobny pomysł :)




niedziela, 18 maja 2014

Kociarskie rolety tym razem...


Obiecałam wam pokazać rolety do pokoju Młodej, które szyłam razem z Kociarskimi poduszkami

Trochę to trwało, ale w końcu zrobiłam zdjęcia:

 

W sumie to nic rewelacyjnego, bo szyte są dokładnie tak samo jak wszystkie pozostałe, które wiszą w naszych oknach. Kurs z szycia rolet hand made możecie znaleźć w zakładce "Moje instrukcje".

 


Materiał w koty wykorzystałam co do kawałeczka. Dosłownie, bo oprócz poduszek, z maleńkich skrawków, które mi zostały wykombinowałam jeszcze podróżne worki na bieliznę. Młoda wybiera się na obóz językowy, więc w lipcu będą jak znalazł :)


 


Oba identyczne, beż żadnych napisów. Żeby jednak dziecko nie myliło bielizny czystej z brudną mają troczki do zawiązywania w różnych kolorach. Chociaż do końca pewna być nie mogę, czy się Młodej sznurki na tych wojażach nie pomieszają :) Ale z powodu dwutygodniowego brudu nikt jeszcze chyba nie umarł ?
Worki tworzą moim zdaniem praktyczny komplet podróżny.

Zgłaszam je więc na Wyzwanie Gościnnej Projektantki Maja 
w SZUFLADZIE, którego tematem jest właśnie komplet :)




poniedziałek, 20 stycznia 2014

Z archiwum - part 2

Obiecałam wam, że od czasu do czasu będę pokazywała rzeczy, które powstały w erze "przedblogowej". 
Zgodnie z obietnicą dzisiaj część druga (część pierwsza tu), ale nie ostatnia, bo jeszcze całkiem sporo takich perełek mam poupychanych w szufladach :)

Wychowywałam się w domu, w którym stał stary, przedwojenny singer po babci (stoi tam z resztą do tej pory), a po szufladach przewalały się nitki, włóczki, druty i szydełka. Można rzec, że robótkoholikzm wyssałam z mlekiem matki i nie będzie to dalekie od prawdy. Nie mam niezbitych dowodów - zdjęć takich w domowych annałach nie znalazłam, ale mogę się założyć, że moja mama coś w czasie ciąży jednak wydziergała...

Szydełko dostałam po raz pierwszy do ręki kiedy byłam sześcioletnią dziewczynką. I wbrew obawom wielu dzisiejszych mam oka sobie nim nie wydłubałam :) Może nie wydziergałam od razu takich serwet jak te na zdjęciach poniżej, ale nauczyłam się łańcuszka, robienia słupków i półsłupków. I tyle mi wystarczyło, żeby później, już jako nastolatka, móc paradować we własnoręcznie wydzierganych bluzkach i swetrach. 

Tyle historii, teraz przejdźmy do rzeczy, czyli moich archiwaliów szydełkowych :)

Za ozdóbkami typu serwetki i bieżniki nigdy nie przepadałam, ale jak widać kilka lat temu całkiem mi się odmieniło. Może się starzeję po prostu i szydełkowe dodatki wnętrzarskie zaczynają mi się podobać :)

Mniejsza, (84cm) wydziergana na stolik do kawy ze wzoru znalezionego w internecie: 

 

 


Większa ma 90cm średnicy. 

I tu ciekawostka: gazetkę ze wzorem kupiłam w 1993 z zamiarem wydziergania właśnie tego modelu. Wydziergałam ją w 2011, czyli nosiłam się z zamiarem jej zrobienia 18 lat. Serwetka pełnoletnia :) Co się odwlecze to nie uciecze.


I jeszcze może kawałek wzoru w zbliżeniu:




Obie powstały z bawełnianej nici pod wymowną nazwą "Serwetkowa" nieistniejącego już
(i nieodżałowanego przeze mnie) jeleniogórskiego Aniluxu. 


Cdn...


piątek, 11 października 2013

Z archiwum...

Czasami rodzi się w mojej głowie coś co nie daje mi spokojnie spać przez dłuższy czas. Jak natrętna mucha od której nie można się opędzić :) Myślę, kombinuję, aż poskładam elementy w jedną, zadowalającą mnie całość. Swoich projektów nie rysuję - w myślach dopieszczam szczegóły, ale zazwyczaj efekt jest zgodny z wyobrażeniami. 

Tak samo było i w tym przypadku. Mozolny proces myślowy zaowocował rustykalnym kompletem zazdrostek na kuchenne okno:


Jak widać proces twórczy był równie mozolny, co proces myślowy, bo koronkę i wstawki wydziergałam własnoręcznie na szydełku z bawełnianych nici :)


Szycie to już była czyta przyjemność :)
Koronka w kolorze ecru została przymocowana zygzakiem do bawełny w kremowo-zielone prążki. Całość prezentuje się tak:


 I detale - wstawki i koronka:



Zdjęcia jakie są każdy widzi - nie najlepsze :) Z robótkowego archiwum - zazdrostki miały swoją premierę jakieś dwa lata temu i z tego okresu też są zdjęcia. Obiecuję, że przy następnej okazji, kiedy znów zawisną na moim oknie obfotografuję je na nowo :)


Ps. Zazwyczaj pokazuję to co powstaje na bieżąco, ale mam sporo zdjęć rzeczy, które powstały zanim zaczęłam udzielać się blogowo. Tak jak komplet powyżej :) 

Może warto wyciągnąć je czasami z archiwum? 

środa, 7 sierpnia 2013

Romantycznie...

Naoglądałam się ostatnio poszewek na poduszki, które szyły dziewczyny w II etapie Letniej Akademii Szycia (galeria) i oczywiście pozazdrościłam. Musiałam uszyć swoją wersję, chociaż w konkursie udziału nie biorę. 



Zamarzyła mi się romantyczna poducha z koronkami wiązana na troczki. W trakcie krojenia okazało się że tkaniny starczy akurat na dwie sztuki, więc powstała też poducha nr 2. Dzięki temu uwolniłam kolejny kupon materiału zalegający w szafie :)

Poszewka nr 2 jest już bez troczków, zapinana tradycyjnie na dwa guziki z tyłu, ale ma za to ozdobną listwę i serduszkowe aplikacje.

 

Kolor na zdjęciu niech was czasem nie zmyli. Poszewki są czyściutkie, nic a nic nie przykurzone. Bardzo trudno uchwycić rzeczywistą barwę tego lnu - musicie uwierzyć mi na słowo, że ma śliczny śmietankowy odcień :)





Robota szybka i przyjemna - pozwoliła mi choć na trochę zapomnieć o afrykańskich klimatach za oknem. Pogoda nie odpuszcza i nawet krótka burza, która nas dzisiaj nawiedziła nie oczyściła atmosfery...

A jak już chwyciłam za aparat, żeby w tych morderczych temperaturach obfotografować poszewki to pstryknęłam też kilka fotek kolczykom, które udało mi się ostatnio uszyć.

Zielone na biglach w założeniu mają stanowić komplet z bransoletką z tego postu


 
Brązowe sztyfciki zrobiłam specjalnie do trójkątnego wisiora, który pokazałam ostatnio:




Same trójkąty... tak jakoś wyszło ;)

sobota, 18 maja 2013

Łopatologiczna instrukcja szycia rolet

Uwaga nr 1: wymagana umiejętność wykonywania podstawowych działań matematycznych. Prosty kalkulator też się nada ;)
Uwaga nr 2 - zaleca się powiększenie zdjęć :)


Zaczynamy szycie :

x Rozmierzamy i przycinamy tkaninę odpowiednio do wymiarów okna. Mierzymy szybę okienną. Dla ułatwienia podaję sposób liczenia na przykładzie konkretnych wymiarów: wysokość 135 cm, szerokość 40cm. Siadamy wygodnie i zaczynamy wyliczanki:
 

A. wysokość okna + zapasy na tuneliki (1cm) + podłożenie (5cm) góry i dołu

A = 135 + 4x1cm (4 tuneliki) + 2x5cm (podłożenie góra i dół) = 149cm

B. szerokość okna + podłożenie boków (5cm) + dodatkowy 1cm, żeby roleta dobrze przysłaniała okno

B = 40cm + 2x(2cm+3cm) + 1cm = 51cm

x Obszywamy boki rolety tak aby gotowe podłożenie miało 3cm. Pozostałe 2cm to zapas na podwinięcie.



x W ten sam sposób szyjemy górny tunel. Gotowy ma także mieć 3cm.

x Rozmierzamy od górnej krawędzi tuneliki na poprzeczne usztywnienia, czyli szprosy. 
Żeby podniesiona roleta ładnie się układała  odległość każdego kolejnego tunelika zwiększam o 1cm. W naszej przykładowej rolecie wystarczą cztery szprosy zamontowane w odległościach:

- pierwszy szpros w odległości 26,5 cm od górnej krawędzi, czyli 23,5 cm od końca górnego tunelu,
- następna odległość to:

23,5cm + 1cm (przesuniecie) + 1 cm (tunelik) = 25,5cm

Nietrudno policzyć, że trzecia i czwarta będą miały kolejno:

25,5cm + 1cm (przesuniecie) + 1 cm (tunelik) = 27,5cm

27,5cm + 1cm (przesuniecie) + 1 cm (tunelik) = 29,5cm

 
  

Tunelik powstaje przez przeszycie złożonego materiału na szerokość stopki (0,5cm) - wtedy idealne pasuje do szprosów, które mają 4mm średnicy.


x Zszywamy dolny tunel, tak samo jak górny ma mieć 3 cm - odpowiedni dla listwy obciążającej o wymiarach 3mmx25mm

 

x Do tunelików przyszywamy ręcznie kółeczka przez które przewlekamy sznurek jak na zdjęciu poniżej:




x W tuneliki wciągamy szprosy, a w dolny tunel listwę obciążającą i wieszamy gotową roletę na mini karniszach:



 

Uwagi końcowe :)

Zamiast mozolnego rozliczania odległości i ręcznego przyszywania kółeczek można kupić specjalną taśmę do rolet rzymskich, wyposażoną już fabrycznie w kółeczka i po prostu naszyć ją z tyłu. Sposób na pewno łatwiejszy, ale moim zdaniem dużo mniej elegancki.

Po pierwsze taśma jest bardzo widoczna po lewej stronie, na prawej widać szwy ją mocujące. Poza tym odległości między kółeczkami są jednakowe i przy większych długościach rolety i sztywniejszej tkaninie po jej zwinięciu na oknie robi się mało estetyczna stercząca "buła". Zdecydowanie wolę ponaszywać sobie te kółeczka ręcznie. Nawet jeśli to trwa kilka wieczorów... Po tych wszystkich wyliczankach naszywanie kółeczek to czysty relaks;)


Szprosy, aluminiowe listwy obciążające i mnini karnisze kupiłam w zaprzyjaźnionym sklepie z firanami. 
Pozostałe niezbędne akcesoria, czyli końcówki do szprosów, kółeczka i sznurek w sklepie internetowym zajmującym się szyciem i sprzedażą rolet, ale można poradzić sobie w prostszy sposób. W prototypowej rolecie do pokoju Młodej wszyłam kółeczka... do ramiączek od biustonoszy dostępne w każdej pasmanterii :)
Końcówki do szprosów nie są niezbędne jeśli szprosy wykonane są z plastiku. Moje to włókno szklane i trzeba było w jakiś sposób zabezpieczyć końce. 

I to chyba wszystko. Starałam się opisać wszystko jak najbardziej szczegółowo. Gdyby jednak pojawiły się jakieś wątpliwości pytajcie - postaram się pomóc.  

Ps. Swoją drogą ciekawe, kto przebrnął do końca tego przydługiego posta? I komu udało się nie przysnąć w trakcie? :) 


Na prośbę Zpomnianej Pracowni podaję 
orientacyjny  koszt akcesoriów do rolet:

- tkanina: tu panuje pełna dowolność i rozpiętość cenowa :) Moja kosztowała 25zł/mb (szerokość 160cm).

- mini karnisze: 40cm - 12zł, 60cm - 16zł,  80cm - 20zł. Podana długość jest długością minimalną - rozsuwają się teleskopowo, więc gdy szerokość okna wynosi np. 52cm to kupujemy karnisz 40cm.

- szprosy (1 zł/mb) i listwy obciążające (aluminiowe 10zł/mb, z pleksi 5zł/mb), można poprosić sprzedawcę, żeby dociął je do odpowiednich długości.

- kółeczka 1zł/kpl (10 sztuk), sznurek 0,5zł/mb oraz zakończenia sznurka 1zł/2szt.

Oczywiście można zminimalizować koszy - tańsze są karnisze aluminiowe (mniej trwałe), a zamiast obciążnika aluminiowego zastosować pleksi lub drewniane listewki.
W pierwszych roletach, które uszyłam, za szprosy służą patyczki do baloników. Kółeczka do biustonoszy, kupione w pobliskiej pasmanterii też się nieźle spisują:)



Ale nawet w opcji najdroższej roleta własnej produkcji wychodzi znacznie taniej (60-70%) niż zamówienie uszycia w wyspecjalizowanej firmie.Czyli zdecydowanie warto się pomęczyć :)