Jak zwykle przed świętami nie zdążyłam z kilkoma rzeczami. Co roku obiecuję sobie, że tym razem lepiej się zorganizuję, ale na obietnicy się kończy :) Czas nabiera takiego tempa, że choćbym się sklonowała to i tak nie uda mi się dopiąć wszystkiego na ostatni guzik...
Przede wszystkim nie złożyłam
wszystkim miłym gościom zaglądającym do mnie życzeń świątecznych. Tego
już nie nadrobię, bo święta właśnie minęły, ale przynajmniej mogę z
małym wyprzedzeniem złożyć wam życzenia z okazji Nowego Roku:
Oby w nadchodzącym 2014 roku
każda chwila była dla was szczęśliwa,
marzenia same się spełniały,
a zdrowie i siły witalne nigdy was nie opuszczały!
Do siego roku!
W zamieszaniu przedświątecznym zapomniałam też pokazać wam poduszki, które zdążyłam uszyć pomiędzy sprzątaniem, gotowaniem i pieczeniem :)
Powstały z surówki bawełnianej, którą upolowałam jakiś czas temu w postaci ogromnej zasłony w SH. Zużyłam tylko maleńki fragment, wiec coś z tej tkaniny na pewno jeszcze się u mnie pojawi.
Wykończenia brzegów to gotowa biała wypustka, a elementy ozdobne w postaci śnieżynek i renifera powstały dzięki szablonowi i farbie do tkanin.
Mam chyba trochę masochistycznych skłonności - potraficie wyobrazić sobie wycinanie tych gwiazdek nożykiem modelarskim? Dałam radę, ale więcej tego nie powtórzę...
Poduszki spotkały się z krytyką ze strony Młodej i męża mego jedynego. To co mi wydawało się subtelne i delikatne, czyli połączenie koloru ecru i białych nadruków rodzina określiła jako zdecydowanie mało kontrastowe. I na nic tłumaczenia, że zabieg był celowy i przemyślany...
A niech sobie marudzą - ja jestem bardzo zadowolona z efektu jaki uzyskałam. Poduszki leżą na naszym ulubionym (i jedynym) fotelu i cieszą moje oczy :)
Dla porównania mam jeszcze wersję kolorową w wykonaniu Młodej tzn. ja uszyłam poszewkę, a Młoda ozdobiła ją tym samym śnieżynkowym motywem w niebiesko-srebrnej kolorystyce:
I nie powiem, że mi się nie podoba... :)