Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 sierpnia 2014

Szału nie ma...

Jak w tytule - szału nie ma :) Poszewka to poszewka.
Ale w  naszym domu poduszek nigdy nie dość, więc uszyłam nowe - sztuk dwie. Obie identyczne, z kremowej tkaniny obiciowej w wypukłe, szenilowe kwiaty. 

Materiał jest na tyle ciekawy, że jedyną ozdobą tych poszewek jest biała, bawełniana wypustka. Tył gładki, beżowy, zapinany na zamek. Tutorial na wszywanie zamka do poszewek możecie znaleźć tutaj.




 

Tkanina pochodzi z bardzo starych zapasów, czyli uwalniam szmatki. Został jej jeszcze całkiem spory kawałek i zastanawiam się co z niej uszyć. Macie może jakieś sugestie? :)





środa, 12 marca 2014

Kociarskie poduszki II, czyli jak wszyć zamek z zakładką

 
W trakcie poszewkowego szaleństwa (jego skutki znajdziecie w poprzednim poście) zrobiłam mały tutorial z szycia poszewek zapinanych na zamek błyskawiczny z zakładką.  
Głównie dla siebie, żebym nie musiała następnym razem przeliczać wszystkiego od nowa, ale może komuś innemu też się przyda. 

Podane wymiary dotyczą poszewki na standardowy jasiek, czyli 40cmx40cm.


Przód, czyli wierzch:

Wierzch nie stanowi problemu - kroimy kwadrat o wymiarach 42cmx42cm, czyli dookoła mamy 1cm zapasu. Tył jest tylko trochę bardziej skomplikowany :)

Tył, czyli plecki:

Na początku ustalamy na jakiej wysokości wszyjemy suwak. U mnie jest to zazwyczaj 2/3 wysokości, ale można też wszyć go w 1/2 wysokości lub na samym dole. 

Gdybyśmy wszywali zamek kryty to sytuacja byłaby banalnie prosta: do wysokości poszewki dodajemy dodatkowe 2cm (zapas na wszycie zamka), czyli kroimy prostokąt o wymiarach 42cmx44cm i rozcinamy go na dowolnej wysokości.

W przypadku zamka z zakładką wygląda to trochę inaczej, bo musimy dodać większe zapasy.

1. Nasze 40 cm dzielimy na dwie części, przy czym pierwsza powinna mieć mniej więcej dwa razy więcej niż druga, bo założyłam że zapięcie będzie znajdować się na 2/3 wysokości poszewki. Ustaliłam więc, że pierwsza będzie mieć 28 cm, druga 12cm.

2. Teraz trochę matematyki. Do pierwszej (na zdjęciu zaznaczona jako A) musimy dodać materiał na zakładkę (2x3cm) oraz zapasy (2x1cm), czyli:

A = 28cm + 6cm (zakładka) + 2cm (zapasy) = 36cm

Do drugiej, mniejszej części (na zdjęciu zaznaczona jako B) dodajemy tylko zapasy, czyli:

B = 12 cm + 2cm (zapasy) = 14cm

Na tył poszewki potrzebujemy więc kawałka materiału o wymiarach 50cmx42cm. Rozcinamy go na wysokości 14cm:


3. Do mniejszej części (B) doszywamy taśmę zamka, przykładając wierzch zamka do prawej strony tkaniny:


4. Obrzucamy brzegi, ujmując taśmę zamka i zaprasowujemy po prawej stronie:


Stebnujemy z wierzchu:


5. Następnie przyszywamy zamek do drugiej części poszewki (A), pamiętając o tym, żeby ułożyć  oba kawałki materiału prawymi stronami do siebie: 


6. Powtarzamy obrzucanie drugiego brzegu (razem z taśmą zamka):


7. Materiał górnej części poszewki nasuwamy na dolną w taki sposób, by otrzymać zakładkę o szerokości 4 cm (razem z zapasem):

 

Zaprasowujemy, spinamy szpilkami i przeszywamy ujmując w szwie także górną taśmę zamka:


8. Na końcu, z obu stron poszewki robimy blokady stabilizujące całość (wystarczy 4-5cm), przeszywając wszystkie warstwy materiału w sposób pokazany za zdjęciu:


Całość mierzymy jeszcze raz - powinniśmy otrzymać kwadrat o takich samych wymiarach jak przód poszewki, czyli 42cmx42cm:


Teraz wystarczy tylko zszyć wierzch ze spodem i mamy gotową poszewkę zapinaną na zamek błyskawiczny ukryty pod zakład.



Ps. Gdyby ktoś wyraził taką potrzebę, to mogę przygotować 
instrukcję dotyczącą poszewki zapinanej na guziki :)




poniedziałek, 10 marca 2014

Kociarskie poduszki


Właśnie skończyłam rolety do pokoju Młodej - molestowała mnie o nowe już od jakiegoś czasu, a ja całkiem niedawno i oczywiście całkiem przypadkiem natknęłam się na odpowiedni materiał. Taki, któremu żadna kociara napewno się nie oprze :)
Rolety uszyłam błyskawicznie, ale pochwalę się nimi dopiero gdy dojrzeję do tego żeby umyć okna :) Została mi spora resztka, którą postanowiłam od razu zutylizować. Do kompletu z roletami powstały "kociarskie" poduszki:


Połączyłam dwa rodzaje materiałów - tkanina w koty to jakiś mix zasłonowy, czarno - białe paseczki to lekko gofrowana bawełna. Powstały trzy wariacje, z których każda różni się szczegółami wykończenia:


Do tematu utylizacji resztek podeszłam bardzo poważnie - uparłam się jak durna, że zużyję roletowe pozostałości co do kawałeczka :) W rezultacie wyszło mi znacznie więcej poszewek niż Młoda mogłaby przytulić. 


Cztery sztuki szukają nowego domu :) 
Zainteresowanych kupnem proszę o kontakt mailowy.

Wzór 1 - wierzch w kotki, tył w paseczki, wykończona czarną wypustką (2 szt.):


Wzór 2 - wierzch w kotki, tył w paseczki, wykończona taśmą z małymi pomponikami (1 szt.):


Wzór 3 - wierzch łączony: kotki + paski połączone taśmą z dużymi pomponikami, tył w paseczki (1 szt.):



Tył poszewek zapinany na zamek błyskawiczny z zakładką - w następnym poście znajdziecie mały tutorial jak takie ustrojstwo uszyć :)




piątek, 27 grudnia 2013

Prawie biało na białym

Jak zwykle przed świętami nie zdążyłam z kilkoma rzeczami. Co roku obiecuję sobie, że tym razem lepiej się zorganizuję, ale na obietnicy się kończy :) Czas nabiera takiego tempa, że choćbym się sklonowała to i tak nie uda mi się dopiąć wszystkiego na ostatni guzik...

Przede wszystkim nie złożyłam wszystkim miłym gościom zaglądającym do mnie życzeń świątecznych. Tego już nie nadrobię, bo święta właśnie minęły, ale przynajmniej mogę z małym wyprzedzeniem złożyć wam życzenia z okazji Nowego Roku:

Oby w nadchodzącym 2014 roku 

każda chwila była dla was szczęśliwa, 

marzenia same się spełniały, 

a zdrowie i siły witalne nigdy was nie opuszczały!

 Do siego roku!



W zamieszaniu przedświątecznym zapomniałam też pokazać wam poduszki, które zdążyłam uszyć pomiędzy sprzątaniem, gotowaniem i pieczeniem :) 


Powstały z surówki bawełnianej, którą upolowałam jakiś czas temu w postaci ogromnej zasłony w SH. Zużyłam tylko maleńki fragment, wiec coś z tej tkaniny na pewno jeszcze się u mnie pojawi. 
Wykończenia brzegów to gotowa biała wypustka, a elementy ozdobne w postaci śnieżynek i renifera powstały dzięki szablonowi i farbie do tkanin. 


Mam chyba trochę masochistycznych skłonności - potraficie wyobrazić sobie wycinanie tych gwiazdek nożykiem modelarskim? Dałam radę, ale więcej tego nie powtórzę...


Poduszki spotkały się z krytyką ze strony Młodej i męża mego jedynego. To co mi wydawało się subtelne i delikatne, czyli połączenie koloru ecru  i białych nadruków rodzina określiła jako zdecydowanie mało kontrastowe. I na nic tłumaczenia, że zabieg był celowy i przemyślany... 


A niech sobie marudzą - ja jestem bardzo zadowolona z efektu jaki uzyskałam. Poduszki leżą na naszym ulubionym (i jedynym) fotelu i cieszą moje oczy :)

Dla porównania mam jeszcze wersję kolorową w wykonaniu Młodej tzn. ja uszyłam poszewkę, a Młoda ozdobiła ją tym samym śnieżynkowym motywem w niebiesko-srebrnej kolorystyce:


I nie powiem, że mi się nie podoba... :)



 

wtorek, 26 listopada 2013

Coś na kolorowe sny :)

Miało być dzisiaj na czarno, a będzie kolorowo, słodko i pastelowo. Czernidło poczeka sobie na kolejny wpis :)

Zbliżają się Mikołajki i pewna miła osóbka poprosiła mnie o uszycie prezentów - poduszek dla dwójki maluchów. 
Jak widać na zdjęciach poniżej Maja lubi kwiatki, a Mikołaj samochody. 

Na pierwszym planie poducha dla miłośnika samochodów...
Tył zapinany na guziczki...
I poducha dla wielbicielki kwiatków :)
  Mam na dzieję, że dzieciaki będą miały dzięki tym poduszkom kolorowe sny :)


Przyszywanie aplikacji to zdecydowanie nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Najbardziej denerwujące jest na małych łuczkach. Niektóre literki musiałam wypruwać i poprawiać. Może macie jakieś patenty na bezstresowe przyszywanie takich małych elementów?



 I na koniec garść szczegółów:




Ps. Przypominam o candy. Troszkę czasu na zapisy jeszcze zostało :)

środa, 7 sierpnia 2013

Romantycznie...

Naoglądałam się ostatnio poszewek na poduszki, które szyły dziewczyny w II etapie Letniej Akademii Szycia (galeria) i oczywiście pozazdrościłam. Musiałam uszyć swoją wersję, chociaż w konkursie udziału nie biorę. 



Zamarzyła mi się romantyczna poducha z koronkami wiązana na troczki. W trakcie krojenia okazało się że tkaniny starczy akurat na dwie sztuki, więc powstała też poducha nr 2. Dzięki temu uwolniłam kolejny kupon materiału zalegający w szafie :)

Poszewka nr 2 jest już bez troczków, zapinana tradycyjnie na dwa guziki z tyłu, ale ma za to ozdobną listwę i serduszkowe aplikacje.

 

Kolor na zdjęciu niech was czasem nie zmyli. Poszewki są czyściutkie, nic a nic nie przykurzone. Bardzo trudno uchwycić rzeczywistą barwę tego lnu - musicie uwierzyć mi na słowo, że ma śliczny śmietankowy odcień :)





Robota szybka i przyjemna - pozwoliła mi choć na trochę zapomnieć o afrykańskich klimatach za oknem. Pogoda nie odpuszcza i nawet krótka burza, która nas dzisiaj nawiedziła nie oczyściła atmosfery...

A jak już chwyciłam za aparat, żeby w tych morderczych temperaturach obfotografować poszewki to pstryknęłam też kilka fotek kolczykom, które udało mi się ostatnio uszyć.

Zielone na biglach w założeniu mają stanowić komplet z bransoletką z tego postu


 
Brązowe sztyfciki zrobiłam specjalnie do trójkątnego wisiora, który pokazałam ostatnio:




Same trójkąty... tak jakoś wyszło ;)

piątek, 24 maja 2013

Kot i biedronki...

Na dworze od kilku dni buro, szaro i ponuro. Siąpi mżawka, a niebo zasnuła zwarta pokrywa z deszczowych chmur. Światła jak na lekarstwo. Nie najlepsze warunki do robienia zdjęć, ale nie miałam wyboru. Innej okazji nie będzie.

Lubicie kota Simona? Ja uwielbiam - potrafi rozbawić mnie do łez. Przekonajcie się sami - zajrzyjcie na jego oficjalną stronę. 


Kiedy więc Młoda poprosiła mnie o kolejną "prezentową" poduszkę nad motywem na aplikację nie zastanawiałam się długo :)


Zwłaszcza, że Karolina, przyjaciółka Młodej jest zdeklarowaną wielbicielką kotów, wiec Simon's Cat w prezencie urodzinowym był jak najbardziej na miejscu. Wolałaby pewnie miziastego, mruczącego kociaka, ale do tego też się można przytulić, a nawet wytarmosić bez obaw, że zostaną nam jakieś blizny ;)


Materiał to bawełna, ale z dodatkiem elastanu. Mało stabilny, wiec przyszywanie aplikacji nie należało do najłatwiejszych. 
Ale za to wykonanie napisu dało mi sporo przyjemności - pierwszy raz stosowałam farby do tkanin i bardzo mi się to spodobało. 


A kiedy kupowałam materiał, w sklepie rzuciły się na mnie te guziczki:


Same rozumiecie, że nie mogłam ich nie kupić:) W związku z tym poduszka została wyposażona w bardzo niepraktyczne zapięcie na dwie biedronki, zamiast praktycznego, ale nudnego suwaka :)



Poduszka już dzisiaj wylądowała w rękach nowej właścicielki. Mam nadzieję, że Karolinie spodoba się i kot, i biedronki, i całokształt oczywiście :)

Ps. Tradycyjnie podpowiadam, żeby powiększyć sobie zdjęcia :)