Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tunika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tunika. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 kwietnia 2014

O chusteczka!


Za oknem świeci piękne wiosenne słońce, więc zaczęłam powoli myśleć o lecie.  A raczej o swojej letniej garderobie. 
Wnioski mało odkrywcze jakoś - jak zwykle nie mam co na siebie włożyć...
Od szafy z ubraniami rzuciłam się więc do pudeł z zapasami materiałowymi i wyciągnęłam kilka kawałków, które w najbliższym czasie uzupełnią moje braki ubraniowe. Oczywiście po uprzednim wykrojeniu i zszyciu :)

Zaczęłam od tuniki. Miała być krótsza, ale szkoda mi było pociachać taki fajny wzorek - coś jakby chustka albo apaszka. Do spódnicy już jej nie założę, bo jest za długa. Będę musiała zaopatrzyć się w odpowiedni dół. Może rurki w kremowym kolorze?


 

Materiał (batyst) czekał sobie na moją wenę już od zeszłej wiosny. Kawałek, który wtedy kupiłam, zawierał dwa takie motywy, ale wykorzystałam tylko jeden. Tył uszyłam z jednokolorowej dzianiny, bo z przodu i tak dużo się dzieje :)



Zaszewki właściwie są zbędne, bo fason raczej luźnawy, ale całość układa się dzięki nim dużo lepiej w okolicy tali:

 

Wszystkie elementy góry, czyli dekolt i coś co robi za rękawki wykończone pliską z tej samej dzianiny co tył. Dół bez kombinacji - obrzucony ściegiem overlockowym i podszyty stebnówką.
 

Z kronikarskiego obowiązku podaję, że wykrój pochodzi z Diany Moden nr 2/2013 model 3A.




niedziela, 15 grudnia 2013

Na przekór mamie :)


Czarny kolor zdecydowanie mi nie służy. 

Nie powinnam go nosić, a już na pewno nie w okolicach twarzy. Moja blada cera w zderzeniu z głęboką czernią staje się jeszcze bledsza, a właściwie trupio blada.  Nawet intensywniejszy makijaż niewiele tu pomaga. Nic nie poradzę - taka uroda ;)
Zdaję sobie z tego doskonale sprawę - już w dzieciństwie zostałam uświadomiona przez moją mamę, że czarny to na pewno nie jest "mój" kolor. 
  
 
  
Może i nie mój, ale nie poradzę nic na to że uwielbiam czarne rzeczy. Na przekór sobie, a może też na przekór mamie ;) Mamo, nie może nie czytaj proszę tego postu, bo właśnie kolejna czarna rzecz znalazła się w mojej szafie :)

Naszła mnie nagła i niepohamowana chęć na coś miękkiego i ciepłego, co przyjemnie otula ciało. Na przytulną dziankę w ramach antidotum na grudniowe chłody i słoty. 

 

Mogłabym sobie coś wydziergać, bo w swoich (niemałych) zapasach włóczkowych na pewno mam jakieś czarne moteczki, ale na druty mam ostatnio okropnego lenia.

Na szczęście w pudłach z tkaninami natrafiłam na dzianinę swetrową - milusią, cieplutką... i czarną :)
To uszyłam sobie tunikę. Dość długą - przynajmniej będzie mi odpowiednio ciepło w cztery litery. Wykrój znany i lubiany - szyłam już z niego tę sukienkę - Burda 9/2012 model 123B.

 

Czerń trochę przełamałam - dodałam wstawki z koronki na białym tle i białe wypustki. Może nie będę wyglądała jak trup nieboszczyk :)


Trochę mnie dzisiaj poniosło ze zdjęciami. Taka głupawka mnie dopadła - chyba przez te paskudną pogodę. To chyba najbardziej cenzuralna fotka z całej serii absolutnie nie do pokazania :)

 

A przy okazji pokażę wam jak się sprawuje kurtka zwana pieszczotliwie kapotą :). 
Tak, tak odszczekuję dzisiaj wszystko to, co złego o niej wcześniej powiedziałam. Jest ciepła, praktyczna, kołnierz pięknie się układa i na dodatek nie potrzebuję do niej szalika. Pasuje i do spodni, i do spódnic, nawet do legginsów jak widać:


Kurtka została także zauważona przez redakcję Burdy i jej zdjęcie (z wkładką w postaci mojej osoby) zostało właśnie opublikowane w styczniowym numerze gazety:


wtorek, 14 maja 2013

Tunika kombinowana - tutorial

Jak zapowiedziałam - tak robię :) 
Podzielę się z wami sposobem na elastyczne połączenie szydełkowej góry z tkaninowym dołem w moich kombinowanych tunikach. 



Potrzebne są: szydełkowy karczek i 2 kawałki materiału na dół oraz cienka gumeczka w oplocie tzw. kapeluszówka. 

Wymiary tkaniny zależą oczywiście od wymiarów gotowej tuniki - szerokość zależy od tego jak bardzo chcemy ją zmarszczyć, a długość wymierzamy odpowiednio do potrzeb. W moim przypadku wyglądało to tak:

 

Zszywamy boki tkaniny i podkładamy dół, a następnie w górny brzeg wszywamy blisko krawędzi (zygzakiem) gumeczkę, tak żeby jej nie przeszyć:

 

Po wszyciu ściągamy gumkę na szerokość szydełkowego karczku i zawiązujemy końce:


Teraz szydełkiem obrabiamy górę tkaniny, ujmując przy tym gumkę - dosyć luźno, żeby mogła się rozciągać. Obrabiamy półsłupkami - tak jak serwetki lub chusteczki:



widok na lewą i prawą stronę

Następnie łączymy za pomocą łańcuszkowych łuczków górę z dołem tuniki. Należy pamiętać, żeby dokładnie rozłożyć ilość łuczków. Ja pomagam sobie spinając agrafkami w kilku miejscach (na szwach i środku):


 Po połączeniu wygląda to tak:


Wykonane w ten sposób połączenie pozostaje elastyczne i tunika nie sprawia kłopotów przy zakładaniu, nawet gdy jest dość dopasowana w górnej części.

Ps. Mam nadzieję, że tutorial przyda wam się przed wakacjami i będziecie mogły paradować latem po nadmorskich deptakach w własnoręcznie wykombinowanych romantycznych tunikach :)

niedziela, 12 maja 2013

Kawałek szmatki i kilka słupków na szydełku :)

Przy okazji wymiany zawartości czeluści mojej szafy z garderoby zimowo-wiosennej na letnią odnalazłam moje ulubione tuniczki. I postanowiłam wam je pokazać na przekór złej pogodzie, albo może w oczekiwaniu na lepszą :)

Na zdjęciach, które też wygrzebałam - tym razem z otchłani twardego dysku, prezentuję je z dżinsami. Ale z legginsami i szortami wyglądają równie dobrze.


Oczywiście wykonałam je własnoręcznie od początku do końca.

No może prawie, bo zielona to częściowy recycling - górę wyszydełkowałam sama, ale dół pochodzi z bluzki, którą kupiłam na wyprzedaży. Długo zastanawiałam się jak ją przerobić i w wyniku długotrwałego wysiłku myślowego postanowiłam zostawić tylko dolną część. Pomysł na szydełkową górę przyszedł jak zwykle niespodziewanie ;)

Efekt spodobał mi się jednak na tyle, że powstała tunika nr 2. Tym razem jednak uszyłam również dół:


Bardziej spostrzegawcze  (i szydełkujące) koleżanki pewnie zauważą, że tunika nr2 ma karczek z motywów, identycznych z tymi, które wykorzystałam do zrobienia spódnicy z tego postu. Jak widać w obu ciuchach prezentuje się całkiem nieźle. I pewnie znajdzie zastosowanie w kolejnych projektach, bo jest bardzo uniwersalny.

I jak to zwykle w domach, w których mieszka więcej niż jedna kobieta bywa powstała nagląca potrzeba uszycia tuniki nr 3. Tym razem w mniejszym rozmiarze i żółtym kolorze - na zamówienie Młodej:


Szkoda tylko, że Młoda w tym roku pewnie się w nią już nie zmieści. Ale nie ma co się smucić - będzie okazja, żeby wyprodukować następną :)

Połączenie szydełkowej góry z szytym dołem jest jak dla mnie idealnym rozwiązaniem. 
Po pierwsze nie trzeba dziergać całej bluzeczki - zdecydowanie mniej pracy. 
Po drugie nie lubię ażurów w okolicy pępka - nie dla mnie takie przeciągi :) W moich tuniczkach newralgiczne rejony są zakryte tkaniną, a całość jest nadal lekka i przewiewna. Na upały jak znalazł!

Jedyny problem w szyciu miałam z wykonaniem połączenia. Zależało mi jak zwykle na estetyce, ale jednocześnie musiało być elastyczne, bo chciałam uniknąć wszywania suwaków. Nie najlepiej wyglądają przy ażurach bez podszewki...
Potrzeba matką wynalazku - pokombinowałam i wymyśliłam. Na wszelki wypadek zrobiłam zdjęcia i jeśli wyrazicie taką potrzebę, to chętnie podzielę się z wami swoim sposobem. 

Ps. Czekam na trochę lepsze światło, żeby zaprezentować wam rolety, które zapowiedziałam we wcześniejszych postach oraz instrukcję ich uszycia. 


Dla zainteresowanych zamieszczam schemat motywu do białej tuniki:


Schemat znalazłam podczas przekopywania internetu, ale niestety nie znam źródła jego pochodzenia.