Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2014

Ślimak na zimę


Dzisiaj wreszcie poczułam, że święta już całkiem blisko. Śnieg jeszcze wprawdzie nie spadł, ale kiedy wyjrzałam rano przez okno to wszędzie było biało. Biało i pięknie, bo wszystko dokładnie pokrył szron, który cudnie skrzył się w słońcu.
 
Nie namyślałam się więc zbyt długo - wyposażona w aparat pogalopowałam uwiecznić te bajkowe obrazy:
 

 




Przy okazji uwieczniła się też moja nowa czapka. 
Wzór chyba już bardzo znany, ale ja trafiłam na niego całkiem niedawno. Może dlatego, że zazwyczaj dziergam bez wzoru ;) Tym razem postanowiłam odpocząć od warkoczy (wciskam je namiętnie wszędzie gdzie się da) i wyguglałam sobie... ślimaka. Wzór polecam, bo ślimak fajnie się nosi, a jeszcze fajniej robi. Przepis znajdziecie na przykład u Dziuni :)







piątek, 1 marca 2013

"Toto"

Właśnie skończyłam "toto", które zapowiedziałam w poprzednim poście.

Nikt nie miał na nie pomysłu, tylko koleżanka Dehaef miała jakieś podejrzenia. Dziwnie wyglądające paski przeszły wczorajszego wieczoru  metamorfozę w równie dziwnie wyglądającą... czapkę :)

 

Efekt eksperymentu prezentowany na mojej rozczochranej głowie

Na to dziwadło natknęłam się jesienią w sieci i od tej pory nie dawało mi spokoju. Znacie to uczucie - człowiek musi bo się udusi. 
Zrobiłam kilka podejść, bo za każdym razem coś nie wychodziło: a to dobrałam nieodpowiednią szerokość pasków, a to włóczka nie taka jak trzeba. Stanęło na podwójnej nitce jakiegoś cienkiego akrylu, którego nazwy już nawet nie pamiętam. Do takiej kombinatorki nadawał się idealnie - mogłam pruć go sobie do woli, bez obawy, że włóczka się zniszczy :)

Wzór niby zwyczajny - w warkocze przecież... tyle tylko, że warkocze nie są przerabiane, a wyplatane :)

W fazie produkcyjnej wygląda to mniej więcej tak:


Potem należy połączyć końce za pomocą gustownych guziczków i z jednej strony tak powstałej opaski wydziergać ściągacz, a z drugiej dorobić górę czapki, coby nam łepetyna nie przemarzła. 


I  la voilà: 

  

Spróbowałam, zrobiłam i nawet wyszło podobnie do pierwowzoru, ale nie wiem czy będę nosić. Tej zimy już pewnie nie, bo ciepła jest okrutnie, a do przyszłej zdążę się chyba namyślić co z nią zrobić... 


Ps. Na życzenie podaję link do instrukcji z której korzystałam. Chętni mogą sobie więcej poczytać i pooglądać tutaj
Powodzenia w dzierganiu!

środa, 23 stycznia 2013

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!

Jesienią obiecałam Młodej nową zimową czapkę. Obiecałam i... zapomniałam. 
Dopiero świadomość zbliżających się ferii podziałała na mnie jak kubeł zimnej wody i ze zdumieniem stwierdziłam, że Młoda w czymś na te narty jechać musi. Czytające ten tekst matki niech się nie stresują - dziecko chodziło w ciepłej czapce - tylko, że przypadkiem należy ona do mnie :). A raczej należała...
Z kubkiem gorącego kakao i drutami w ręku zasiadłam przed telewizorem i zabrałam się do roboty. Dziergało się całkiem nieźle, więc z rozpędu popełniłam jeszcze szyjogrzej vel komin, bo ten element odzieży młoda również "pożyczyła" ode mnie. Zaczynam odczuwać na własnej skórze (a raczej garderobie), że mam w domu nastoletnią córkę :)
Obie części kompletu robiłam bez wzoru. Nic specjalnego, bo zwykły wzór warkoczowy, ale ja bez warkoczy na zimowej odzieży obejść się nie mogę. Im więcej tym lepiej :)


Szyjogrzej to zwykły, szeroki szal zszyty na końcach. Czapa ma dwuwarstwowy ściągacz, co by uszy Młodej nie zmarzły na mrozie i pompon, który powstał na jej specjalne życzenie.

 

Pomyślałam sobie, że może przyda się komuś opis jak taki pompon zrobić. Mnie nauczyła tego sposobu mama, gdy byłam jeszcze całkiem młodym dziewczęciem - w erze przedinternetowej :) Teraz bez problemu można dostać specjalne przyrządy do produkcji pomponów, ale ten sposób jest na pewno szybszy i co tu kryć - dużo tańszy :)

Potrzebny nam będzie kawałek grubszej tektury, z której wycinamy dwa kółka o średnicy odpowiadającej wielkości docelowej pompona. 
Kółka przecinamy w jednym miejscu.



Oba kółka składamy razem, w taki sposób aby nacięcia się pokrywały i nawlekamy na nie włóczkę:


Nawlekamy, nawlekamy i jeszcze nawlekamy... do momentu, w którym uznamy, że pompon będzie wystarczająco puchaty :)



Rozcinamy nawiniętą włóczkę wzdłuż obwodu, wsuwając nożyczki pomiędzy kółka:


Kółka lekko rozsuwamy i pomiędzy nimi związujemy jak najciaśniej kawałek włóczki:


Zsuwamy kółka, przystrzygamy wystające niteczki i pompon gotowy...


Kiedy już zabrałam się za druty, to na jednej czapce nie mogłam poprzestać :) Postanowiłam też zrobić porządek ze swoim kompletem zimowym, który ostatnio był tak intensywnie użytkowany przez Młodą. 
Czapka jak widać na załączonym obrazku była zdecydowanie za ciasna. Zjeżdżała nawet z dużo mniejszej łepetyny mojego dziecięcia :)



Po radykalnej przeróbce  (czyt. spruciu i zrobieniu od nowa :)) wygląda tak:


Szyjogrzej zeszłoroczny, ale też uległ małemu liftingowi, bo rozciągnął się niemiłosiernie i zwisał smętnie zamiast pięknie otulać moją szyję ;) Został skrócony o jakieś 30cm i tym sposobem odzyskałam trochę włóczki z której to mają powstać pierwsze w moim życiu własnoręcznie wydziergane rękawiczki... Tylko, że jakoś marnie mi to idzie, bo zaczynam już po raz trzeci...

W ramach odstresowania, na prośbę koleżanki Młodej powstał tabletowy pokrowiec nr 2:


Najważniejsze jednak, że z czapkami i szalikami wyrobiłam się przed końcem zimy. Z rękawiczkami może zdążę przed następną ;)