Nie musiała długo prosić, bo wełniane ciepłe skarpety to jedyna alternatywa dla kapci... których moje dziecię nie nosi.
Kapcie oczywiście posiada. A i owszem, nawet kilka par. Niektóre zostały kupione na jej wyraźne życzenie, ale widziałam je na jej stopach najczęściej tylko w dniu zakupu.
Grube skarpeciochy użytkuje chętnie, więc czując w kościach zbliżające się chłody wydziergałam następną parę. Tylko czy na pewno parę?
Włóczka to Lanagold Alize. Cieniowana jak widać wyraźnie :) Dziergałam obie skarpety jednocześnie - jedną z nitki z wierzchu motka, drugą ze środka... i wyszły takie cudaki :)
W pierwszej chwili chciałam spruć którąś sztukę i zacząć od kawałka w tym samym kolorze co początek drugiej, ale Młoda orzekła, że takie jej się podobają. A że o gustach się nie dyskutuje (no dobra, przyznaję - leniwa jestem) to dodziergałam obie sztuki do końca. Tym sposobem dziewczę wzbogaciło się o parę skarpet z jednego motka, ale niezupełnie do pary.
Dziecko szczęśliwe, a przewrażliwiona matka może spać spokojnie - czegóż chcieć więcej? :)))










