Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 października 2013

Skarpety pozornie nie do pary...

Młoda zmusiła mnie do wydziergania kolejnej pary skarpet. 
Nie musiała długo prosić, bo wełniane ciepłe skarpety to jedyna alternatywa dla kapci... których moje dziecię nie nosi. 
Kapcie oczywiście posiada. A i owszem, nawet kilka par. Niektóre zostały kupione na jej wyraźne życzenie, ale widziałam je na jej stopach najczęściej tylko w dniu zakupu. 
Grube skarpeciochy użytkuje chętnie, więc czując w kościach zbliżające się chłody wydziergałam następną parę. Tylko czy na pewno parę?


Włóczka to Lanagold Alize. Cieniowana jak widać wyraźnie :) Dziergałam obie skarpety jednocześnie - jedną z nitki z wierzchu motka, drugą ze środka... i wyszły takie cudaki :)


W pierwszej chwili chciałam spruć którąś sztukę i zacząć od kawałka w tym samym kolorze co początek drugiej, ale Młoda orzekła, że takie jej się podobają. A że o gustach się nie dyskutuje (no dobra, przyznaję - leniwa jestem) to dodziergałam obie sztuki do końca. Tym sposobem dziewczę wzbogaciło się o parę skarpet z jednego motka, ale niezupełnie do pary.


Dziecko szczęśliwe, a przewrażliwiona matka może spać spokojnie - czegóż chcieć więcej? :)))

wtorek, 12 lutego 2013

Skarpetki trzy :)


Skarpetkowy ciąg dalszy... 

Zazwyczaj skarpetki robi się parami, w parach kupuje i w parach nosi. A ja wydziergałam właśnie komplet, który składa się ze sztuk trzech! :) 




Sowy powstały na życzenie pewnej młodej damy, która zapatrzyła się na skarpety z poprzedniego postu. Powstała ich zmodyfikowana wersja, bo straszliwie nudzę się przy powtarzaniu tych samych wzorów i musiałam wykombinować coś innego.

Skarpety mają tylko jeden motyw sowy na wierzchu. Góra jest zrobiona podwójnym ściągaczem, który można nosić na dwa sposoby - co widać na załączonych obrazkach :)


Włóczka ta sama co poprzednio, czyli Polo Natury w kolorze beżowym (50% wełna, 50% akryl).

Z całego motka zostało jej tyle, że wydziergałam skarpetę trzecią... na telefon :)


Jest całkowicie bezszwowa, bo przy dzierganiu wykorzystałam ostatnio nabyte umiejętności, czyli nabieranie oczek metodą  magic cast-on i dzierganie na drutach z żyłką metodą magic loop.

 

 

Zadrutowałam sie straszliwie... Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że moja maszyna do szycia stoi bezczynnie. 
Wiosnę już powoli czuć w powietrzu, moja szafa domaga się odświeżenia garderoby, a ja siedzę jak świstak i dziergam wełniane skarpety...

sobota, 2 lutego 2013

Razempetki i skarpetki :)

Zaskarpetkowałam się. Na amen :)


 

A wszystko przez Intensywnie Kreatywną i jej Rzempetki.

Od dawna marzyły mi się cieplutkie, warkoczowe skarpety na długie zimowe wieczory, ale nie miałam śmiałości podejść do tematu. 

Mam bowiem parę robótkowych fobii z młodości, które przekazała mi moja szanowna Rodzicielka. Pierwsza dotyczyła szycia spodni, druga dziergania skarpetek. Z tą pierwszą zdążyłam się rozprawić jakiś czas temu z zadowalającym  (i nawet nadającym się do chodzenia) efektem, na drugą przyszła kolej właśnie teraz. 

Zwłaszcza, że Intensywnie Kreatywna zorganizowała kolejną akcję wspólnego razem-robienia, w ramach której naucza dziergania dokładnie takich skarpetek o jakich od dawna marzyłam. I wiecie co, nawet kolor się zgadza :)

Okazało się, że wcale diabeł nie taki straszny i że nie potrzebuję tych piekielnych pięciu drutów skarpetkowych. Całkiem niedawno opanowana przeze mnie technika magic loop też się w końcu przydała. Tylko rozsądku trochę zabrakło, bo oczywiście na robienie próbki do przeliczenia oczek jak zwykle nie miałam ochoty. 


Pierwsza skarpeta wyszła więc właściwie cała "próbna". Musiała pójść do sprucia, bo rozmiar pasował tylko na stopę mojego M, który jednakże kategorycznie odmówił wkładania na stopy czegoś w takim kolorze i wzorze... :)

Z następną poszło już lepiej. A nawet na tyle dobrze, że Młodej na ich widok niebezpiecznie zaświeciły się oczy. W ramach uprzedzania nieuchronnego faktu zagarnięcia moich nowych, ślicznych skarpetek przez dziecię moje własne wydziergałam szybciutko parę drugą. Tym razem poszalałam twórczo i wymyśliłam swój własny wzór z wykorzystaniem dobrze znanego motywu sówek:


Przy okazji opanowałam także technikę elastycznego zakańczania dzierganego ściągacza:
 

Jestem z siebie dumna niesłychanie... ;) 

I jeszcze notka kronikarska: włóczka "Polo" Natura (50% wełna, 50% akryl) w kolorze ecru. Na obie pary wyszło ok 1,5 motka (15 dkg).