Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Z archiwum - part 2

Obiecałam wam, że od czasu do czasu będę pokazywała rzeczy, które powstały w erze "przedblogowej". 
Zgodnie z obietnicą dzisiaj część druga (część pierwsza tu), ale nie ostatnia, bo jeszcze całkiem sporo takich perełek mam poupychanych w szufladach :)

Wychowywałam się w domu, w którym stał stary, przedwojenny singer po babci (stoi tam z resztą do tej pory), a po szufladach przewalały się nitki, włóczki, druty i szydełka. Można rzec, że robótkoholikzm wyssałam z mlekiem matki i nie będzie to dalekie od prawdy. Nie mam niezbitych dowodów - zdjęć takich w domowych annałach nie znalazłam, ale mogę się założyć, że moja mama coś w czasie ciąży jednak wydziergała...

Szydełko dostałam po raz pierwszy do ręki kiedy byłam sześcioletnią dziewczynką. I wbrew obawom wielu dzisiejszych mam oka sobie nim nie wydłubałam :) Może nie wydziergałam od razu takich serwet jak te na zdjęciach poniżej, ale nauczyłam się łańcuszka, robienia słupków i półsłupków. I tyle mi wystarczyło, żeby później, już jako nastolatka, móc paradować we własnoręcznie wydzierganych bluzkach i swetrach. 

Tyle historii, teraz przejdźmy do rzeczy, czyli moich archiwaliów szydełkowych :)

Za ozdóbkami typu serwetki i bieżniki nigdy nie przepadałam, ale jak widać kilka lat temu całkiem mi się odmieniło. Może się starzeję po prostu i szydełkowe dodatki wnętrzarskie zaczynają mi się podobać :)

Mniejsza, (84cm) wydziergana na stolik do kawy ze wzoru znalezionego w internecie: 

 

 


Większa ma 90cm średnicy. 

I tu ciekawostka: gazetkę ze wzorem kupiłam w 1993 z zamiarem wydziergania właśnie tego modelu. Wydziergałam ją w 2011, czyli nosiłam się z zamiarem jej zrobienia 18 lat. Serwetka pełnoletnia :) Co się odwlecze to nie uciecze.


I jeszcze może kawałek wzoru w zbliżeniu:




Obie powstały z bawełnianej nici pod wymowną nazwą "Serwetkowa" nieistniejącego już
(i nieodżałowanego przeze mnie) jeleniogórskiego Aniluxu. 


Cdn...


piątek, 11 października 2013

Z archiwum...

Czasami rodzi się w mojej głowie coś co nie daje mi spokojnie spać przez dłuższy czas. Jak natrętna mucha od której nie można się opędzić :) Myślę, kombinuję, aż poskładam elementy w jedną, zadowalającą mnie całość. Swoich projektów nie rysuję - w myślach dopieszczam szczegóły, ale zazwyczaj efekt jest zgodny z wyobrażeniami. 

Tak samo było i w tym przypadku. Mozolny proces myślowy zaowocował rustykalnym kompletem zazdrostek na kuchenne okno:


Jak widać proces twórczy był równie mozolny, co proces myślowy, bo koronkę i wstawki wydziergałam własnoręcznie na szydełku z bawełnianych nici :)


Szycie to już była czyta przyjemność :)
Koronka w kolorze ecru została przymocowana zygzakiem do bawełny w kremowo-zielone prążki. Całość prezentuje się tak:


 I detale - wstawki i koronka:



Zdjęcia jakie są każdy widzi - nie najlepsze :) Z robótkowego archiwum - zazdrostki miały swoją premierę jakieś dwa lata temu i z tego okresu też są zdjęcia. Obiecuję, że przy następnej okazji, kiedy znów zawisną na moim oknie obfotografuję je na nowo :)


Ps. Zazwyczaj pokazuję to co powstaje na bieżąco, ale mam sporo zdjęć rzeczy, które powstały zanim zaczęłam udzielać się blogowo. Tak jak komplet powyżej :) 

Może warto wyciągnąć je czasami z archiwum? 

wtorek, 14 maja 2013

Tunika kombinowana - tutorial

Jak zapowiedziałam - tak robię :) 
Podzielę się z wami sposobem na elastyczne połączenie szydełkowej góry z tkaninowym dołem w moich kombinowanych tunikach. 



Potrzebne są: szydełkowy karczek i 2 kawałki materiału na dół oraz cienka gumeczka w oplocie tzw. kapeluszówka. 

Wymiary tkaniny zależą oczywiście od wymiarów gotowej tuniki - szerokość zależy od tego jak bardzo chcemy ją zmarszczyć, a długość wymierzamy odpowiednio do potrzeb. W moim przypadku wyglądało to tak:

 

Zszywamy boki tkaniny i podkładamy dół, a następnie w górny brzeg wszywamy blisko krawędzi (zygzakiem) gumeczkę, tak żeby jej nie przeszyć:

 

Po wszyciu ściągamy gumkę na szerokość szydełkowego karczku i zawiązujemy końce:


Teraz szydełkiem obrabiamy górę tkaniny, ujmując przy tym gumkę - dosyć luźno, żeby mogła się rozciągać. Obrabiamy półsłupkami - tak jak serwetki lub chusteczki:



widok na lewą i prawą stronę

Następnie łączymy za pomocą łańcuszkowych łuczków górę z dołem tuniki. Należy pamiętać, żeby dokładnie rozłożyć ilość łuczków. Ja pomagam sobie spinając agrafkami w kilku miejscach (na szwach i środku):


 Po połączeniu wygląda to tak:


Wykonane w ten sposób połączenie pozostaje elastyczne i tunika nie sprawia kłopotów przy zakładaniu, nawet gdy jest dość dopasowana w górnej części.

Ps. Mam nadzieję, że tutorial przyda wam się przed wakacjami i będziecie mogły paradować latem po nadmorskich deptakach w własnoręcznie wykombinowanych romantycznych tunikach :)

niedziela, 12 maja 2013

Kawałek szmatki i kilka słupków na szydełku :)

Przy okazji wymiany zawartości czeluści mojej szafy z garderoby zimowo-wiosennej na letnią odnalazłam moje ulubione tuniczki. I postanowiłam wam je pokazać na przekór złej pogodzie, albo może w oczekiwaniu na lepszą :)

Na zdjęciach, które też wygrzebałam - tym razem z otchłani twardego dysku, prezentuję je z dżinsami. Ale z legginsami i szortami wyglądają równie dobrze.


Oczywiście wykonałam je własnoręcznie od początku do końca.

No może prawie, bo zielona to częściowy recycling - górę wyszydełkowałam sama, ale dół pochodzi z bluzki, którą kupiłam na wyprzedaży. Długo zastanawiałam się jak ją przerobić i w wyniku długotrwałego wysiłku myślowego postanowiłam zostawić tylko dolną część. Pomysł na szydełkową górę przyszedł jak zwykle niespodziewanie ;)

Efekt spodobał mi się jednak na tyle, że powstała tunika nr 2. Tym razem jednak uszyłam również dół:


Bardziej spostrzegawcze  (i szydełkujące) koleżanki pewnie zauważą, że tunika nr2 ma karczek z motywów, identycznych z tymi, które wykorzystałam do zrobienia spódnicy z tego postu. Jak widać w obu ciuchach prezentuje się całkiem nieźle. I pewnie znajdzie zastosowanie w kolejnych projektach, bo jest bardzo uniwersalny.

I jak to zwykle w domach, w których mieszka więcej niż jedna kobieta bywa powstała nagląca potrzeba uszycia tuniki nr 3. Tym razem w mniejszym rozmiarze i żółtym kolorze - na zamówienie Młodej:


Szkoda tylko, że Młoda w tym roku pewnie się w nią już nie zmieści. Ale nie ma co się smucić - będzie okazja, żeby wyprodukować następną :)

Połączenie szydełkowej góry z szytym dołem jest jak dla mnie idealnym rozwiązaniem. 
Po pierwsze nie trzeba dziergać całej bluzeczki - zdecydowanie mniej pracy. 
Po drugie nie lubię ażurów w okolicy pępka - nie dla mnie takie przeciągi :) W moich tuniczkach newralgiczne rejony są zakryte tkaniną, a całość jest nadal lekka i przewiewna. Na upały jak znalazł!

Jedyny problem w szyciu miałam z wykonaniem połączenia. Zależało mi jak zwykle na estetyce, ale jednocześnie musiało być elastyczne, bo chciałam uniknąć wszywania suwaków. Nie najlepiej wyglądają przy ażurach bez podszewki...
Potrzeba matką wynalazku - pokombinowałam i wymyśliłam. Na wszelki wypadek zrobiłam zdjęcia i jeśli wyrazicie taką potrzebę, to chętnie podzielę się z wami swoim sposobem. 

Ps. Czekam na trochę lepsze światło, żeby zaprezentować wam rolety, które zapowiedziałam we wcześniejszych postach oraz instrukcję ich uszycia. 


Dla zainteresowanych zamieszczam schemat motywu do białej tuniki:


Schemat znalazłam podczas przekopywania internetu, ale niestety nie znam źródła jego pochodzenia.

piątek, 14 grudnia 2012

Ażury w grudniu

Zapatrzyłam się dziś na szydełkową spódnicę u Intensywnie Kreatywnej i przypomniałam sobie, że też udało mi się jedną skończyć:


Miała być ażurowa, zwiewna - jednym słowem idealna spódniczka na lato. Okazało się, że latem jej nie ponoszę. Bawełna, z której ją wyszydełkowałam jest za gruba, przez co spódniczka jest zdecydowanie za ciepła na wakacyjne temperatury.
Noszę ją więc jesienią, a z cieplejszymi rajstopami i kozakami nawet w grudniu. Oczywiście przy takich temperaturach jak dzisiaj (-12) spódnica leży sobie spokojnie w szafie :)

Robiłam ją właściwie bez wzoru. Właściwie to wzór był - pojedynczego motywu :) 
Resztę dopasowywałam na bieżąco, w trakcie szydełkowania.  Podszewka wszyta jest na stałe, co by wierzch nie kręcił się niezależnie od spodu ;)

 

Lubię szydełkować rzeczy z motywów. To zdecydowanie najlepsza metoda dla wszystkich niecierpliwych.  Mam wrażenie, że robótka powstaje szybciej i efekty też są szybciej widoczne. 
A gdyby ktoś rozmyślił się w trakcie, to może wykorzystać zrobione motywy na coś zupełnie innego...

Ps. Spódnica do bluzki z poprzedniego postu szyje się w przerwach miedzy przedświątecznymi porządkami :) Mam nadzieję, że zdążę wam ją pokazać jeszcze przed Wigilią...

środa, 7 listopada 2012

Trochę świąt w listopadzie :)

Tak, tak, u mnie też ruszyła świąteczna produkcja :)


Wystarczyło, że trochę śnieg poprószył  za oknem, a szydełko samo wskoczyło do ręki. W tym roku szybciej niż zwykle, bo zazwyczaj łapię się na tym, że najwięcej zamówień mam w grudniu, kiedy w głowie mi już tylko porządki, zakupy i gotowanie.
Wycwaniłam się (a co!) i część rzeczy przygotowałam sobie już we wrześniu. Potem wystarczy tylko usztywnić i mogą iść w dobre ręce :)

Wydziergałam mnóstwo szydełkowych bombek w moim ulubionym wzorze:
 
W ubiegłym roku znalazłam schemat na aniołki, których sukienki mają ten sam wzór co bombki. Pasują do nich idealnie:


Jak ktoś ma ochotę na ustrojenie świątecznego drzewka (i nie tylko) w kolorze ecru to uszyłam jeszcze lniane serducha z motywem śnieżynki, a w kolejce na dokończenie czekają jeszcze gwiazdki z tego samego lnu i szydełkowe szpice na czubek choinki.



Chyba dodam zakładkę ze sklepikiem, może ktoś się skusi :) Dajcie znać czy to dobry pomysł.


A jak już jesteśmy w temacie szydełkowym i szydełkowo-szyciowym to pochwalę się wam jeszcze i firanką kuchenną. Uszyłam ją co prawda w zeszłym roku, ale od wczoraj znów zdobi moje okno. Lambrekin z wstawkami w kształcie serca i zazdrostki są wykończone taką samą koronką - oczywiście z pasującym do wstawek motywem :)


Zbliżenie na wstawki i bordiurę:


Oczywiście 100% hand made - no może nie całkiem - prążkowanej bawełny nie utkałam niestety;) 
Ale pozostałe elementy, czyli pomysł, szydełkowe koronki i uszycie jest mojego autorstwa.

Ps. Chciałabym się nieśmiało przypomnieć, że startuję w konkursie na "Jesienne okrycie wierzchnie" na stronie Burdy. Jeżeli ktoś miałby ochotę zagłosować na mój chabrowy żakiecik:



to zapraszam serdecznie na stronę konkursu czyli tu. 


Z góry serdecznie dziękuję :)