Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uwalniam tkaniny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uwalniam tkaniny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lipca 2016

Drugie życie zezowatych kropek



Pierwszym była ogromniasta sukienka ze sklepu z używaną odzieżą. Ogromniasta i nieforemna, ale dojrzałam potencjał w ilości, wzorze i kolorystyce, więc kupiłam bez wahania. Dodatkowym atutem była cena - dokładnie 1 złotówka :)



Mój entuzjazm trwał do momentu przytargania sukienki do domu, kiedy to dziecię moje jedyne podsumowało kolejny impulsywny zakup matki jednym słowem - "obrzydliwstwo". Zabrzmiało mało optymistycznie, ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała jednak czegoś z tego worka wykrzesać.



I tak oto zezowate kropki dostały drugie życie. Całkiem nowe, bo burdowe :)

Burda 3/2016 model 103A



Uszyłam bez żadnych zmian, ale szyjąc kolejną wersję pokusiłabym się o przedłużenie przodu. W oryginalnej długości czuję się mało komfortowo - nie każdy lubi świecić pępkiem za każdym razem kiedy podnosi ręce ;) 



Ps. Czerwone spodnie z tego posta zaczęłam szyć w zeszłym roku. Skończyłam w zeszłym tygodniu. Prawdziwe slow sewing :D


niedziela, 22 maja 2016

Coś co koszulą nazwać trudno...


Zamierzałam uszyć koszulę, no dobra - damską bluzkę koszulową. W oko wpadł mi wykrój z lutowej Burdy (2/2016) model 108.




Pomyślałam, że ma potencjał. Nie zraziły mnie nawet te wszystkie pracochłonne detale - kieszonki, patki, kołnierzyki i kryte listwy zapięcia. O brak ambicji krawieckich przecież nikt nie może mnie posądzić ;)

Wyciągnęłam z szafy materiał, który dostałam "w spadku" i na który do tej pory nie miałam żadnego pomysłu. I zaczęłam kroić...



A po drodze:
1. Zrezygnowałam z listwy guzikowej, bo jednak wolę bluzkę nierozpinaną, z rozcięciem pod szyją.
2. Mankietów też nie ma, bo najzwyczajniej w świecie zabrakło materiału.
3. Porzuciłam pomysł o dodaniu kołnierzyka z tych samych względów co powyżej.
4. W trudzie i mozole wykroiłam, uszyłam i przyszyłam kieszenie, po czym doszłam do wniosku, że bez listwy guzikowej nie wyglądają już tak fajnie. I ponownie w trudzie i mozole kieszenie odprułam :)
5. Wymyśliłam sobie, że dekolt wykończę takimi pliskami jakie ma bluzka z Burdy 4/2016 model 107, co okazało się nie tak proste jak myślałam.




                                        Burda 2/2016 model 108                                                            Burda 4/2016 model 107





Więcej grzechów nie pamiętam, wymieniłam chyba wszystkie zmiany.  Z pierwowzoru został tylko karczek i zakładka z tyłu. I patki na guziki do podwijania rękawów. 




W sumie nie jest źle, chociaż rozminęłam się całkowicie z zamierzeniami. A wersję oryginalną, z wszystkimi detalami, uszyję sobie następnym razem :)






niedziela, 15 lutego 2015

Wycinanki na bis


Po ostatniej sukience dostałam od was mnóstwo przemiłych komentarzy. Bardzo spodobał się wam mój pomysł na tworzenie nowych, własnych wersji materiału. 
Poszłam więc za ciosem i uszyłam sobie bluzkę. Bazowałam na poprzednim patencie, czyli znów zaszalałam z nożyczkami, ale wyszło mi coś co chyba jest już bardziej aplikacją. 

Jak zwał, tak zwał, grunt, że efekt mnie zadowala i że przy okazji wymyślania, szycia i wycinania dostatecznie wyżyłam się artystycznie :)

 

 


Z przodem bluzki postępowałam dokładnie tak jak poprzednio, czyli najpierw zszyłam razem dwie warstwy materiału. Potem poprzeszywałam, ale tym szwy są trochę mniej chaotyczne jak widać - może ktoś się nawet tego drzewa dopatrzy :) A na koniec wycięłam część elementów i miałam gotowy panel na przód.

 

 Takie "dzieło" musiało zostać odpowiednio wyeksponowane, więc reszta bluzki jest maksymalnie prosta. Prosta do tego stopnia, że odrysowałam ją od innej bluzki :) Dekolt, dół i rękawki zostały wykończone pliską z tego samego materiału i przestebnowane czarna nitką.


Wykorzystałam na ten eksperyment dzianinę, którą kupiłam kiedyś przez internet. Miała być fuksja, a kurier dostarczył bordo - urok zakupów na odległość. Przeleżała w pudle dobre kilkanaście miesięcy, właśnie ze względu na ten nieszczęsny odcień.
Tymczasem okazuje się, że w tym roku króluje kolor marsala (według Pantone Inc.), czyli ziemisty odcień winnej czerwieni. Mówiąc prościej - brudne bordo :) 

Moje bordo nie jest takie brudne, ale też nie takie różowe jak na zdjęciach. Ma zdecydowanie bardziej przygaszony odcień, czyli od biedy wpisuję się w światowe trendy kolorystyczne :)

Ale i tak najbardziej cieszy mnie fakt, że udało mi się zutylizować następny kupon materiału, który zalegał w szafie. Moja sterta szyciowych skarbów w końcu zaczyna się zmniejszać. Efekty są jeszcze mało widoczne, ale od czegoś przecież trzeba zacząć :)
 
Edit: Zapomniałam dodać, że wycinanka jest tylko pomiędzy gałęziami drzewa. Te duże płaszczyzny po obu stronach pnia są z podwójnej warstwy dzianiny.


niedziela, 4 stycznia 2015

Sukienka na przekór


Nie będę się z wami witać w nowym roku, bo w starym się z wami nie żegnałam :) 
Poprzedni nie był dla mnie zbyt łaskawy, więcej zabrał niż dał, więc chciałabym jak najszybciej przejść do następnego. Na 2015 mam jeden jedyny plan - zamiast mówić "zamierzam to zrobić" po prostu zacząć działać :) 

 


A w nowym roku - nowa sukienka. Na dobry początek :)

Nie żeby jakaś specjalna była. Ot zwyklak z pikówki, ale jak na mnie to chyba jednak nietypowy. Głównie przez brak talii, a trochę też przez kolor, bo jakoś nie wpadłam do tej pory na pomysł, żeby w zimie szyć prawie białe sukienki.


Właściwie to muszę się przyznać, że do podjęcia decyzji o uszyciu zostałam sprowokowana przez pewną sytuację, albo raczej przez osobę. 
I nie była to pozytywna motywacja. A że ja lubię działać na przekór, to powstało to co widać na zdjęciach. Jak w tym wyglądam też dobrze widać ;)
Okazało się, że warto zweryfikować czasem swoje wyobrażenie o własnym wyglądzie, przełamać się i założyć coś co do tej pory omijało się szerokim łukiem. Bo najważniejsze jest to jak się w tym czujesz, a nie jak oceniają cię inni. Wiem, że to frazes - sama powtarzałam go przecież wielokrotnie. Ameryki nie odkryłam, ale w końcu przetestowałam go sama na sobie. I od dzisiaj zamierzam się do niego stosować.
 
Bo kto powiedział, że czterdziestolatka nie może nosić jasnych, oversizowych sukienek mini :D

 

Po przydługim wstępie czas na szczegóły techniczne. 

Wykrój pochodzi z Burdy 2/2014 model 112. 


Zmiany niewielkie - przedłużyłam trochę rękawy, a falbany zastąpiłam mankietem. Zmniejszyłam też odszycie podłożenia, a właściwie porządnie zmniejszyłam całą sukienkę. Dzięki ostrzeżeniom dziewczyn, które już szyły ten model wykroiłam rozmiar o dwa numery mniejszy niż ten, który noszę. Sukienka jest mimo tego dość luźna. 
W rozmiar 40 weszłabym pewnie razem z córką, a może i Klusek jeszcze by się zmieścił :)


Pikówka w dwóch kolorach (ecru i beż) to pozostałości po kurtkach, które szyłam latem dla siebie i dla Liwii (Tęcza i coś jeszcze, Przerywnik przymusowy). Jaśniejsza już wykończona, ale beżowej jeszcze kawałek zostało. Trzeba będzie dla niej znaleźć jakieś zastosowanie.

Całość wyszła tak jak się spodziewałam - jest prosto, luźno i wygodnie. Czyli to co tygryski lubią najbardziej. Coś czuję, że jeszcze niejedna sukienka o takim kroju zagości w mojej szafie :)

 



środa, 5 listopada 2014

Puzzle - kontynuacja



Nuda panie dzieju, nuuuda :) Kolejne puzzle. Z pozostałości po konkursowej sukience. Konkurs traw nadal, więc nie pogniewam się jeśli koś jeszcze dorzuci lajka pod moim zdjęciem 

W wyniku mojego niezdecydowania przy zestawianiu kolorów powstało kilka nadprogramowych elementów. Czyli resztki po resztkach. Na kolejną sukienkę za mało, ale na bluzkę w sam raz :)

 

Wystarczyło dodać tył i rękawy. Tym razem już się nie wyszczuplałam i nie wszyłam czarnych paneli z boku przodu :) Za to, żeby nadać jej trochę bardziej sportowego charakteru dorzuciłam wąskie mankiety do rękawów i dołu bluzki.

 

Kolorystyka dużo bardziej stonowana niż poprzednio, ale nie miałam już wyboru - jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :) Żeby troszkę ją ożywić dorzuciłam kilka matowych ćwieków. I nie wiem czy nie przesadziłam - czekam na wasze opinie. Ćwieki można przecież bez problemu (i bez śladów) odpiąć.

 Kilka szczegółów - rękaw wykończony mankietem i szew boczny:


 Dekolt -lewa strona:


Więcej puzzli nie będzie. Przynajmniej na razie. Chyba, że moją ulubioną sąsiadkę znów najdzie ochota na porządki ;) 








wtorek, 28 października 2014

Projekt Puzzle


Zostałam ostatnio obdarowana sporą ilością kawałków dzianiny punto w kilku różnych kolorach. Właściwie to raczej je uratowałam. Ich los był już przesądzony, a ja przechwyciłam je w drodze na śmietnik - sąsiadka robiła porządki i pozbywała się zawalających kąty resztek. Uznała, że z takich kawałków nic już nie da się zrobić, a ja wprost przeciwnie - oczyma wyobraźni zobaczyłam w nich sukienkę. 


W niedzielę zrobiłam sobie wstępny wykrój i zaczęła się zabawa. Kilka godzin układałam puzzle... dzianinowe :) Powstało kilka wersji kolorystycznych, bo cały czas coś mi nie grało.
Ostatecznie stanęło na tym co widzicie na zdjęciach, czyli licząc od góry: beż, czarny czerwony, musztardowy i granatowy. Z niewykorzystanych w sukience elementów powstał jeszcze przód bluzki :) Taka sprytna jestem!

 

Na rękawy i tył musiałam dokupić metr czarnego punto i to były jedyne koszty (35zł). Mogłabym pewnie kupić taniej dzianinę przez internet, ale oczywiście sukienkę musiałam skończyć natychmiast i czekanie na przesyłkę nie wchodziło w grę. I tak na doszycie reszty elementów musiałam czekać do poniedziałku i wierzcie mi  - nie było łatwo :)




W trakcie krojenia tyłu wpadłam jeszcze na pomysł, aby bardziej powiązać całość kolorystycznie i ciachnęłam przód po bokach na kilka centymetrów. W to miejsce doszyłam jednolicie czarne wstawki. I w końcu poczułam się w pełni usatysfakcjonowana wyglądem sukienki :)


Powiem nieskromnie - baaaardzo mi się podoba, choć taki kolorystyczny miszmasz jest niezupełnie w moim stylu.



Postanowiłam wystartować z tą sukienką w konkursie Hurtowni IZPOL. 
W zeszłym roku również brałam w nim udział, ale szczęście mi nie dopisało. 
Mam nadzieję, że w tym roku pomożecie mi zdobyć jedną z trzech nagród :)

Hurtownia tkanin Izpol


Edit: Na sukienkę możecie już głosować. Wystarczy dać lajka pod zdjęciem:




poniedziałek, 6 października 2014

Zagubiona asymetria


Burda 1/2014 model 122. Chciałam ją uszyć kiedy tylko ten numer pokazał się w sprzedaży. Jak widać  proces twórczy w moim przypadku jest bardzo żmudny - papierowy wykrój zrobiłam wprawdzie już w styczniu, ale uszyłam dopiero w październiku :)

Ciekawsza byłaby w paski - tak jak burdowy oryginał, ale że pasiastych bluzek u mnie dostatek, więc padło na jednolity, nudny fiolet (wiskozowa dzianina z zapasów).

 

Teoretycznie powinna być asymetryczna, czyli jeden bok - ten niezmarszczony, powinien być wyraźnie dłuższy. Gdzieś mi się jednak w trakcie szycia ta asymetria zagubiła i koniec końców wyszło prawie równo :)


www.burda.pl
Za to całkowicie świadomie zmieniłam głębokość dekoltu i długość rękawów. Na zdjęciach wyglądają wprawdzie na 3/4, ale są standardowej długości. W oryginale były stanowczo za długie.

  

Podoba mi się marszczenie przy rękawie, to na dole już troszkę mniej. Perfidnie demaskuje nawet najmniejsze zaokrąglenie w okolicy pępka, a moje wcale takie małe nie jest. Trzeba będzie nauczyć się chodzenia na nieustającym wdechu. I oczywiście z tego też powodu, z całkowitą premedytacją nie zrobiłam zdjęć z profilu :)



Dół i rękawy wykończyłam podwójną igłą, którą całkiem niedawno zakupiłam. Nie wiem czy to wina materiału (cienka dzianina wiskozowa), czy może brak doświadczenia, ale nie bardzo mi się to wykończenie podoba. Szew nie jest płaski - chyba dolna nitka ściąga górne i powstało coś na kształt małego wałeczka. 

Może ktoś bardziej obeznany z szyciem podwójną igłą podpowie mi jak to naprawić?