Trochę też mogę zgonić na Mikołaja, bo przyniósł mi bardzo czasożerny prezent czyli Diablo III. Marne to jednak wymówki...
Żeby się jakoś rozkręcić i uspokoić wyrzuty sumienia, że się tak nieznośnie obijam, uszyłam Młodej etui na nowy tablet ze stacją dokującą. Tak, tak - Młoda była najwyraźniej bardzo grzeczna, bo Mikołaj zaszalał i podarował jej wypasione cacuszko. A teraz ja wspaniałomyślnie dodałam do niego pokrowiec:
Nie napracowałam się - oj nie :)
Poszłam na łatwiznę... Filcowa mata stołowa i dwa szwy. Nawet docinać nie musiałam, bo wymiary pasowały idealnie :)
Koszt 5zł i 5 minut roboty, łącznie z czasem wystawienia maszyny z szafy. Małym wysiłkiem powstało coś, co spełnia swoją funkcję i nawet nieźle wygląda:
Najważniejsze jednak jest to, że jak już maszyna stanęła na stole, to może wreszcie zmobilizuję się do szycia...
Tymczasem, w ramach nabierania chęci (of course ;)), lecę pobuszować po waszych blogach. Muszę nadrobić zaległości w czytaniu i komentowaniu, a może przy okazji czymś się zainspiruję?