W zeszłym roku porwałam się na uszycie, czegoś co wydawało mi się (i raczej do dzisiaj nie zmieniłam zdania) arcytrudne do wykonania. Zafascynowana pracami blogujących i forumowych koleżanek postanowiłam zmierzyć się z wyzwaniem.
Jakoś poszło. Moim skromnym zadaniem dałam radę, ale zanim drugi raz pomyślę o uszyciu torby mocno się zastanowię :)
Tak się prezentuje en face:
Środek też chyba daje radę, chociaż przesadziłam z ilością ściegów ozdobnych (testowałam wtedy namiętnie moja nową Janomkę, którą w owym czasie dopiero co nabyłam):
Motyw kota wykorzystałam za zgodą ifONY - autorki przecudnej urody toreb (i nie tylko toreb), które możecie sobie pooglądać tu
Torbę Młoda wykorzystuje dość intensywnie już od jakiegoś roku i nadal ma się dobrze. Torba oczywiście, chociaż Młoda też nie narzeka ;)
Nic się nie popruło, nie oderwało, a aplikacja z kotem nadal cieszy nasze oczy.
Mimo, że eksperyment uważam za udany, to jednak torebki zdecydowanie bardziej wolę kupować niż szyć... :)

