wtorek, 13 sierpnia 2013

Nihil novi...

Czyli nic nowego... 
Kolejna wersja spodni, które już dwukrotnie wam pokazywałam. Dla przypomnienia - panterki i żółte. 
Tym razem nie uszyłam ich jednak dla siebie - dwie wcześniejsze pary w zupełności mi wystarczą. Zwłaszcza, że tę część garderoby noszę sporadycznie.

Kobaltowe, albo chabrowe, w każdym razie intensywnie niebieskie spodnie są prezentem dla mojej kuzynki, u której gościłam w lipcu. 

 

Nie lubię szyć dla innych, bo zawsze wiąże się to dla mnie z dużym stresem, ale tym razem nie miałam wyboru. Gdybym nie obiecała, że po powrocie uszyję jej takie same musiałabym wrócić do domu bez spodni :))) 


Trudno kupić dobrze dopasowane spodnie. Zwłaszcza gdy ma się bardzo kobiecą figurę tzn. sporą różnicę w obwodzie bioder i talii. Zazwyczaj są za szerokie u góry, albo za wąskie na dole, a ten wykrój sprawdza się w takim przypadku idealnie. Nic dziwnego, że Bogusia po przymierzeniu obydwu par nie chciała ich oddać :)


Na szczęście (albo na moje nieszczęście) obie mamy podobne gabaryty, więc z szyciem uwinęłam się migusiem. Nie musiałam robić papierowej formy, przymiarki też nie były potrzebne. Tylko trochę nudno szyć po raz trzeci to samo... 

I mam tylko jedno, małe "ale" - nie mam pojęcia dlaczego, ale tym razem wyszły jednak troszkę węższe. Prawie rurki... Ale jestem pewna, że elastyczny materiał troszkę się jeszcze rozciągnie podczas chodzenia i spodnie nie będą takie opięte. 


Ps. Liliana (Zapomniana Pracownia) postanowiła uczcić rocznicę Akcji Uwalniania Tkanin. 
Wymyśliła rewelacyjny konkurs. Zapraszam serdecznie w jej imieniu :)


23 komentarze:

  1. Nie dziwię się że wróciłabyś bez spodni bo wyszły ci super. I jeszcze ten turkusowy kolorek- bajka :) Muszę popatrzeć na tą burdę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie patrz tylko siadaj i szyj!
      A ja zaczynam się zastanawiać czy nie uszyć sobie trzeciej pary ;D Bo kolor rzeczywiście cudny.

      Usuń
  2. Spodnie wyszły super, idealnie leżą na figurze nie wspomnę już o kolorze!piękny :) Mam ten sam problem, jak szyję dla kogoś to strasznie się stresuję i szycie zamiast być przyjemnością staje się koszmarem! Czy z tego można się wyleczyć? :DD Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie! I chyba cię nie pocieszę, bo ja jakoś nie znalazłam jeszcze skutecznej terapii :(
      U mnie wiąże się to bezpośrednio z faktem, że nigdy nie skończyłam żadnej szkoły krawieckiej albo kursu i to co szyję nie wydaje mi się profesjonalnie wykończone - staram się, aby było starannie, ale często jest "po mojemu" :)
      Bardzo rzadko zdarza mi się szyć dla kogoś, ale kilka ubrań, które uszyłam dla siebie lub Młodej, wywędrowało z mojej szafy do nowych właścicieli.

      Usuń
    2. No właśnie! może jak byśmy pokończyły jakieś kursy to miałybyśmy więcej pewności siebie....a tak, to męczy nas ciągła niepewność, czy aby dobrze, czy tak miało być.....

      Usuń
  3. piękne, no i do tego żółtego topiku - bosko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Color blocking jak się patrzy ;)))

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ależ wypatrzyłaś! Uwielbiam te szpilki, zwłaszcza, że wbrew pozorom są bardzo wygodne :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że kuzynce też się spodobają :)

      Usuń
  6. Spodnie masz z głowy a teraz dla mnie czeka bluzka i trójkącik bermudzki.pozdrawiam pa

    OdpowiedzUsuń
  7. Super spodnie, kolor nie do przeoczenia :-) Ja też się stresuję kiedy szyję dla kogoś, ale jednak to lubię, bo mi podnosi poprzeczkę szyciową, bo muszę się postarać, żeby toto wyglądało i było ładnie wykończone :-) Przy swoich ciuchach robię to na półgwizdka, byle wrażenie było dobre ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ze mnie przy szyciu wyłazi perfekcjonistka i strasznie irytuję się, kiedy coś nie wychodzi. Mam też chyba nerwicę natręctw, bo kiedy wiem, że coś mam wykończone nie tak jak trzeba (nawet od spodu) to świadomość tego męczy mnie okropnie. Zazwyczaj muszę poprawić, albo ciuch idzie do kosza... wiem, to się powinno leczyć :)

      Usuń
  8. Łaa jaki zestaw kolorystyczny, aż wesoło się robi :) Super wyszły Ci spodnie, pięknie leżą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej na ulicy nie przeszłabym niezauważona :)
      Mam nadzieję, że na kuzynce będą leżeć równie dobrze - mamy podobne figury i wzrost.

      Usuń
  9. Ja się nie dziwię kuzynce... Gdybym to ja nią była - wymusiłabym pewnie spodnie na każdy dzień tygodnia. Wyglądają po prostu obłędnie! A nogi to wyglądają jak do samej szyi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem były takie plany :))) A nogi to pewnie dzięki obcasom - mają ok. 10cm :)

      Usuń
  10. waw to kuzynka ma szczescie a Ty??? doskonale rozumiem ja rowniez nie nadaje sie do szycia dla kogos, prosta rzecz zepsuje :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuzynka to ma szczęście, że mam dobre serce :)Ale nie narzekam, bo bardzo sie lubimy i zrobić dla nie prezent to dla mnie przyjemność :)

      Usuń
  11. kuzynce to mogę tylko zazdrościć:)))zdolna bestia ciebie:))

    OdpowiedzUsuń