piątek, 24 maja 2013

Kot i biedronki...

Na dworze od kilku dni buro, szaro i ponuro. Siąpi mżawka, a niebo zasnuła zwarta pokrywa z deszczowych chmur. Światła jak na lekarstwo. Nie najlepsze warunki do robienia zdjęć, ale nie miałam wyboru. Innej okazji nie będzie.

Lubicie kota Simona? Ja uwielbiam - potrafi rozbawić mnie do łez. Przekonajcie się sami - zajrzyjcie na jego oficjalną stronę. 


Kiedy więc Młoda poprosiła mnie o kolejną "prezentową" poduszkę nad motywem na aplikację nie zastanawiałam się długo :)


Zwłaszcza, że Karolina, przyjaciółka Młodej jest zdeklarowaną wielbicielką kotów, wiec Simon's Cat w prezencie urodzinowym był jak najbardziej na miejscu. Wolałaby pewnie miziastego, mruczącego kociaka, ale do tego też się można przytulić, a nawet wytarmosić bez obaw, że zostaną nam jakieś blizny ;)


Materiał to bawełna, ale z dodatkiem elastanu. Mało stabilny, wiec przyszywanie aplikacji nie należało do najłatwiejszych. 
Ale za to wykonanie napisu dało mi sporo przyjemności - pierwszy raz stosowałam farby do tkanin i bardzo mi się to spodobało. 


A kiedy kupowałam materiał, w sklepie rzuciły się na mnie te guziczki:


Same rozumiecie, że nie mogłam ich nie kupić:) W związku z tym poduszka została wyposażona w bardzo niepraktyczne zapięcie na dwie biedronki, zamiast praktycznego, ale nudnego suwaka :)



Poduszka już dzisiaj wylądowała w rękach nowej właścicielki. Mam nadzieję, że Karolinie spodoba się i kot, i biedronki, i całokształt oczywiście :)

Ps. Tradycyjnie podpowiadam, żeby powiększyć sobie zdjęcia :)

34 komentarze:

  1. Przez jakiś czas widziałam część postu na liście bloggera, ale nie mogłam otworzyć. Już się bałam, że kot pożarł biedronki, albo na odwrót ;)
    Poducha nie ma prawa się nie spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi to dopiero byłby horror - zwłaszcza gdyby biedronki zeżarły kota :) Miałam mały falstart - opublikowałam przed godziną zero (czyli rozpoczęciem imprezy urodzinowej) i musiałam usunąć posta, żeby jubilatka nie zobaczyła za wcześnie swojego prezentu :)

      Usuń
  2. Ja też uważam że kocia poducha zrobi furorę !Pięknie i dokładnie uszyta ,szacun!!!!Jeszcze nigdy nie malowałam farbami do materiału, muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj to fajna zabawa :)
      A co do poduchy - Młoda była zachwycona, to i Karoli powinna sie spodobac :)

      Usuń
  3. Na pewno będzie się podobać - jak nie kot to z pewnością biedronki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabezpieczyłam się na każdą ewentualność - coś musi się spodobać;)

      Usuń
  4. Genialna- to pisałam ja Simonowa fanka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, obie z Młodą go uwielbiamy :)

      Usuń
  5. Fantastyczna, bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chyba będę musiała uszyć drugą, bo Młoda patrzyła na nią takim wzrokiem... :)

      Usuń
  6. Uwielbiam tego kota. Uwielbiam te komiksowe książki. Poduszka rewelacyjna.Podziwiam za aplikację - próbowałam i nie chcę więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzyło mi się już kilka razy popełnić aplikację. Jeżeli materiały są nierozciągliwe to nie ma problemu, gorzej jak mają dodatek czegoś elastycznego. Tutaj podklejałam fizeliną obie warstwy i nadal się marszczyło...

      Usuń
  7. Uwielbiam Simon's Cat :) Poduszka jest CZADOWA!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna poduszka ! Malowanie farbami do tkanin to super zabawa :) zapraszam do mnie na
    malowanki-krychy.blogspot.com żeby się przekonać do malowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zaraz sobie zajrzę :)

      Usuń
  9. Ohhh Simona UWIELBIAM! Jest przezabawny, przecwany i w ogóle czadowy :D Genialny pomysł na prezent i świetne wykonanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezenty dla nastolatek to niełatwa sprawa. Póki były małe wystarczało kupić zabawki, które aktualnie były na topie.
      Na szczęście Młoda ma szyjącą Mamę (czyli mnie) i zawsze można wykombinować coś oryginalnego :)

      Usuń
  10. Dobra... kota nie znam, bo ani ja, ani dziewczyny nie oglądamy (nawet nie wiem, czy to gdzieś leci), ale KOT to KOT i zawsze będzie po prostu KOTEM, które ja łykam bez zastanowienia :D

    Zestawienie kolorów fenomenalne i też jestem zwolenniczką takich prezentów, ale pewnie zdążyłaś się już zorientować, to co ja Cię tutaj będę przekonywać :)))
    Na pewno się spodoba :)

    Malowanie... fiu fiu.. jak równo, ja mam z tym problem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie tak jak u nas :)))
      A z kotem Simona warto się zapoznać. W poście podlinkowałam stronkę - zajrzyj, a nie pożałujesz :)

      Usuń
  11. Co prawda kota Simona nie znam, ale poducha mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jak można nie znać kota Simona ;)))Koniecznie musisz to naprawić :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Też mi się podoba :))) I przetestowałam twój pomysł do podklejania aplikacji taśmą do podklejania dołów spódnic. Działa!

      Usuń
  13. Podusia jest cudna ale fotel mi się podoba ,chyba kupiłaś go na pchlim targu .pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotel to bezcenna pamiątka rodzinna ;)))

      Usuń
  14. Poducha super!! ja też jestem fanką simon's cat, uwielbiam te filmiki, hehe, no i kupuję obowiązkowo kalendarz co roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy założyć fanclub :))) Dziękuję!

      Usuń
  15. Dziękuję bardzo za prezent bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego najlepszego, Karolinko! :*

      Usuń
  16. Ja tez kotka nie znam, ale nie zmienia to faktu, że poduszka baaardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a kota trzeba poznać :)

      Usuń
  17. Kot Simona... no przecież, że mój ulubiony! Na tej poduszce wygląda jak żywy... Ja bym go przygarnęła bez zastanowienia :D Wspaniałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego zwierza nie da się nie lubić :)
      Przyznam, że ciężko nam się było z tą poduszką rozstać - zwłaszcza Młodej :)

      Usuń