Tak jak w tytule posta - dzieje się. A raczej dziać się zaczyna.
Dosłownie i w przenośni:)
Jak zwykle jesienią, a jesień już na progu, zaczyna mnie ciągnąć do dziergania.
Myślę intensywnie o czapkach, szalikach i ciepłych swetrach.
Wszystko oczywiście razy dwa, bo Młoda też musi zostać na zimę zaopatrzona.
W oczekiwaniu na dostawę nowych włóczek wyciągnęłam z szafy spory kłębek kremowo-białej "Falki" z Aniliuxu. Robiłam już do niej podchody kilkukrotnie i za każdym razem kończyło się pruciem, bo kompletnie brakowało mi na nią pomysłu. Tym razem mam nadzieję skończyć, jestem bowiem dokładnie w połowie robótki. Powstaje nietoperzowe wdzianko, jeszcze nie zimowe, bo włóczka raczej letnia. Może jednak do zimy uda mi się je ponosić.
Dziergam tak jak zazwyczaj - pełna improwizacja. Muszę tylko chyba zacząć zapisywać wzór, bo coś mi się wydaje, że na jednym egzemplarzu nie skończę :)
Dzisiaj pokazuję to co mam - czyli prawie połowę:
Zapewne rzuciła wam się w oczy bardzo profesjonalna agrafka "dziewiarska" ;) Mimo odwiedzenia wszystkich czterech dostępnych u nas pasmanterii nie udało mi się kupić nawet jednej sztuki - muszę sobie radzić w sposób widoczny na zdjęciu :)
Wracając do tematu - druga połowa nietoperka jest taka sama jak pierwsza, więc mam już z górki, bo nie muszę wymyślać wzoru i rozliczać oczek. Całość mam nadzieję zaprezentować już wkrótce.
Trzymajcie kciuki!
środa, 19 września 2012
piątek, 14 września 2012
Kimono, albo słonica w ciąży i jak wykończyć dekolt :)
Coś mnie nosi. Mam ogromne chęci i szczery zapał, ale konkretnego pomysłu brak. Przewalam sterty gazet z wykrojami w poszukiwaniu inspiracji, kombinuję z szydełkiem, nawet rurki z papierowej wikliny zaczęłam skręcać w oczekiwaniu, że może w międzyczasie coś się w mojej głowie urodzi... i co? I najzwyczajniej nic...
Żeby czymś konkretniejszym zająć ręce uszyłam prostą kimonową bluzkę oversize. Może nawet zbyt oversize, ale materiał jest bardzo cieniutki i lejący - może nie będę wyglądać jak słonica w ciąży :)
Przy okazji szycia zrobiłam zdjęcia z wykańczania dekoltu pliską. Jak dla mnie to najwygodniejszy sposób wykończenia dekoltu w dzianinowych topach i bluzeczkach.
1. Przód i tył podklejamy fizeliną, najlepiej fizelinową taśmą ze skosu. Niestety takowej nie posiadam, bo nie natknęłam się na nią ani w sklepach stacjonarnych ani internetowych. Zazwyczaj wycinam ze zwykłej fizeliny wąski pasek, którym podklejam dekolt.
2. Zszywam jedno ramię, drugie zostaje otwarte.
3. Z dzianiny wycinam pasek o podwójnej szerokości + zapasu na szew.
Tłumaczę łopatologicznie: jeżeli gotowa pliska ma mieć 1,5cm szerokości, to szerokość paska ma mieć 2x1,5cm + 2x0,5cm (szew), w sumie wychodzi 4cm. Długość musi być kilka cm większa niż obwód dekoltu. Pliskę składam na pół i zaprasowuję.
4. Pliskę przypinam szpilkami wzdłuż dekoltu na prawej stronie bluzki, lekko ją naciągając.
5. Przyszywam do bluzki, szew zaprasowuję na bluzkę.
6. Szyjąc na prawej stronie bluzki stebnuję wąsko wzdłuż dekoltu, w taki sposób aby przeszyć jednocześnie zaprasowany szew pod spodem. Dzięki temu zabiegowi nic nie będzie się nam zawijało do góry :)
7. Obcinam za długie końce pliski, zszywam drugie ramię.
8. I dekolt gotowy :)
Żeby czymś konkretniejszym zająć ręce uszyłam prostą kimonową bluzkę oversize. Może nawet zbyt oversize, ale materiał jest bardzo cieniutki i lejący - może nie będę wyglądać jak słonica w ciąży :)
Przy okazji szycia zrobiłam zdjęcia z wykańczania dekoltu pliską. Jak dla mnie to najwygodniejszy sposób wykończenia dekoltu w dzianinowych topach i bluzeczkach.
1. Przód i tył podklejamy fizeliną, najlepiej fizelinową taśmą ze skosu. Niestety takowej nie posiadam, bo nie natknęłam się na nią ani w sklepach stacjonarnych ani internetowych. Zazwyczaj wycinam ze zwykłej fizeliny wąski pasek, którym podklejam dekolt.
2. Zszywam jedno ramię, drugie zostaje otwarte.
3. Z dzianiny wycinam pasek o podwójnej szerokości + zapasu na szew.
Tłumaczę łopatologicznie: jeżeli gotowa pliska ma mieć 1,5cm szerokości, to szerokość paska ma mieć 2x1,5cm + 2x0,5cm (szew), w sumie wychodzi 4cm. Długość musi być kilka cm większa niż obwód dekoltu. Pliskę składam na pół i zaprasowuję.
4. Pliskę przypinam szpilkami wzdłuż dekoltu na prawej stronie bluzki, lekko ją naciągając.
5. Przyszywam do bluzki, szew zaprasowuję na bluzkę.
6. Szyjąc na prawej stronie bluzki stebnuję wąsko wzdłuż dekoltu, w taki sposób aby przeszyć jednocześnie zaprasowany szew pod spodem. Dzięki temu zabiegowi nic nie będzie się nam zawijało do góry :)
7. Obcinam za długie końce pliski, zszywam drugie ramię.
8. I dekolt gotowy :)
sobota, 1 września 2012
Idziemy do szkoły...
Mamy kolejny wrzesień... Młoda po raz piąty wybiera się na rozpoczęcie roku szkolnego i najchętniej poszłaby tam w dżinsach :)
W szkole, do której chodzi, nie ma bowiem obowiązku noszenia mundurków. Na co dzień dzieciaki chodzą w zwykłych kolorowych ubraniach. Ale ja - czyli pamiętająca czasy mundurkowe matka jestem zdania, że przynajmniej w pierwszym dniu należy wystąpić w tradycyjnym biało-granatowym, lub biało-czarnym stroju.
Młoda wystąpi więc w sukience, która swoją premierę miała już przed wakacjami, ale którą jeszcze się wam nie pochwaliłam ;)
Jest to kombinacja dwóch wykrojów z Burdy.
Góra pochodzi z sukienki komunijnej 02/2011 mod. 142A, dół to wydłużona spódniczka z numeru 7/2011 mod. 111, w której pominęłam kieszenie. Obie części połączyłam koronkowym paskiem.
Zobaczcie jakie ma fajne rękawki:
Przyznam się nieskromnie, że całość bardzo mi się podoba. Moje dziecię też najwyraźniej ją lubi, bo nie marudzi zbytnio, kiedy musi ją założyć.
Żeby nie było tak różowo to przyznam się, że sukienka ma jednak jedną wadę, której niestety nie przewidziałam. Dół farbuje w praniu i muszę się nieźle nagimnastykować, żeby ją odświeżyć. Całe szczęście, że Młoda nie potrzebuje jej na co dzień :)
W szkole, do której chodzi, nie ma bowiem obowiązku noszenia mundurków. Na co dzień dzieciaki chodzą w zwykłych kolorowych ubraniach. Ale ja - czyli pamiętająca czasy mundurkowe matka jestem zdania, że przynajmniej w pierwszym dniu należy wystąpić w tradycyjnym biało-granatowym, lub biało-czarnym stroju.
Młoda wystąpi więc w sukience, która swoją premierę miała już przed wakacjami, ale którą jeszcze się wam nie pochwaliłam ;)
Jest to kombinacja dwóch wykrojów z Burdy.
Góra pochodzi z sukienki komunijnej 02/2011 mod. 142A, dół to wydłużona spódniczka z numeru 7/2011 mod. 111, w której pominęłam kieszenie. Obie części połączyłam koronkowym paskiem.
Zobaczcie jakie ma fajne rękawki:
Przyznam się nieskromnie, że całość bardzo mi się podoba. Moje dziecię też najwyraźniej ją lubi, bo nie marudzi zbytnio, kiedy musi ją założyć.
Żeby nie było tak różowo to przyznam się, że sukienka ma jednak jedną wadę, której niestety nie przewidziałam. Dół farbuje w praniu i muszę się nieźle nagimnastykować, żeby ją odświeżyć. Całe szczęście, że Młoda nie potrzebuje jej na co dzień :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)