poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Szlafrok trochę bardziej wyjściowy


Od dłuższego czasu "chodziło" za mną wiosenne wdzianko. Coś, czym można się owinąć jak kocykiem, kiedy jest zimno. Koniecznie duże, miękkie i żeby się nie gniotło, bo przemieszczam się głównie samochodem. Plany nabrały realnych kształtów, kiedy wypatrzyłam w sklepie odpowiednią dzianinę.


Średnio gruba, z przypominającą trochę buklę fakturą, no i najważniejsze - granatowa :) Ostatnio nie zauważam innych kolorów, a jeżeli już, to tylko te, które do granatu pasują :)



Pierwsza wersja, uszyta według oryginalnego wykroju (Burda 1/2015 model 103), oględnie mówiąc, nie przypadła mi do gustu. Ani nikomu innemu :) Dziecię moje, z bolesną (dla mnie rzecz jasna) szczerością stwierdziło, że uszyłam sobie paskudny szlafrok, a mąż dyplomatycznie unikał odpowiedzi. Nie przewidziałam, że burdowy oversize z obniżoną linią ramion, to fason zdecydowanie nie dla mnie. 


Najłatwiej byłoby porzucić cudaka na dnie szafy i zapomnieć o jego istnieniu, ale ja tak łatwo się nie poddaję. Skoro poświęciłam tyle cennego czasu na walkę z paskudnie rozciągającą się dzianiną, podklejanie fizeliną i wszywanie wypustki, to musiałam znaleźć także czas na doprowadzenie go do stanu nadającego się noszenia w miejscach publicznych :)


Burda 1/2015, model 103


Przede wszystkim postanowiłam pozbyć się opuszczonych ramion i wszyć rękawy wyżej. Wyprułam, no dobra przyznaję się - wycięłam rękawy i poprawiłam podkroje ramion. Pociągnęło to za sobą zwężanie po bokach i odpruwanie podłożenia. Oczywiście musiałam też dosztukować rękawy, bo po wszyciu wyżej okazały się za krótkie.





Wersja ostateczna zyskała w końcu aprobatę rodziny, więc wczoraj odważyłam się wyjść w niej poza próg mieszkania. Szału nie ma, ale nie jest źle. Jest ciepło, całkiem wygodnie i w moim ukochanym granacie :)



32 komentarze:

  1. Mam awersję do oversizów wszelakich, więc taki płaszczyk - jestem na tak :)
    Dobrze Cię znowu widzieć, bo lata świetlne (czas wirtualny mierzy się inaczej) Cię nie było. Chwal się co jeszcze stworzyłaś jak Cię nie było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nawet czas rzeczywisty biegnie ostatnio inaczej. Ubiegłe pół roku mignęło mi tylko przed oczami :)
      Ale jest nadzieja na nadrobienie zaległości blogowych - kiedy wracam do domu jest wciąż w miarę jasno, więc łatwiej będzie zrobić zdjęcia :)

      Usuń
  2. A ja do Ciebie dzisiaj rano zaglądałam, bo się zastanawiałam, co u Ciebie słychać. No i myślałam, że moe się u mnie coś popsuło i przegapiam Twoje wpisy. Ściągnęłam Cię myślami chyba :).
    Płaszcz z Twoimi poprawkami wyszedł świetnie! Widzisz, ja wciąż nie doczekałam się dla siebie takiego wdzianka, a jestem pewna, że bardzo dobrze byłoby mieć coś takiego w szafie. Obawiam się właśnie tych wszystkich oversize'owych wykrojów, które na modelkach wyglądają świetnie, a jak przychodzi co do czego, to się człowiekowi płakać chce nad tym, co mu wyszło. Swoją drogą mogliby podawać jaki rozmiar uszyto dla modelki. Może w ten sposób udałoby się uniknąć paru wtop.
    Ten "szlafrok" prezentuje się naprawdę dobrze, więc możesz w nim chodzić na zewnątrz bez najmniejszych oporów :). Tkanina mnie zachwyciła, a wypustkowe wykończenie wygląda super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mimo mojego wirtualnego zniknięcia ktoś jeszcze tu zaglądał. Dziękuję ci Kasiu :)
      Na zdjęciach w Burdzie ten model nie wyglądał tak obszernie - może po prostu taki krój nie dla mnie. A może znowu Burda koloryzuje zdjęcia - kiedyś widziałam fotki z ich sesji zdjęciowej. Modelka miała nadmiar materiału zebrany z tyłu... klamerkami ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam takie wdzianka, zarzucam i idę, prosto i na temat :)
    Podoba mi się ta dzianina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na dodatek prawie się nie gniecie :) Dzianina ma bardzo ciekawą fakturę - w sklepie od razu wpadła mi w oko. Chyba dokupię jeszcze kawałek, na prostą sukienkę :)

      Usuń
  4. Ach, podobna tkanina właśnie do mnie jedzie :) Inspirujący jest twój szlafrok. BArdzo podobają mi się wypustki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wypustki, chociaż nie ułatwiają szycia. Ale efekty są chyba warte czasu poświęconego na ich wszycie :) Co będziesz szyła z tej tkaniny? Też szlafoczek? ;)

      Usuń
  5. Świetny!!!!! Oj i ja choruję na taki "kocyk" nie gniotący się, wygodny, do szybkiego zarzucenia ale jeszcze niestety nie natrafiłam na odpowiednią dzianinę :(
    Pięknie wyglądasz, bardzo Tobie pasuje i kolor i kształt !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jak dzianina sama trafi na ciebie ;) Kupowałam swoją tak jak zwykle - poszłam tylko po nici do spódnicy, a ten kupon sam się na mnie rzucił ;)
      Fason, oczywiście po przeróbkach (został też skrócony i pozbawiony rozcięcia z tyłu) wart polecenia :)

      Usuń
    2. :) to mam nadzieję że na mnie też się rzuci :)

      Usuń
  6. Nie wiem jak wyglądała poprzednia wersja ale ta jest świetna :-) i też lubię granat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz na słowo, że poprzednia wersja nie nadawała się do noszenia :) A w tej nawet się sobie podobam ;)Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  7. Podziwiam, że chciało Ci się przerabiać - ja bym rzuciła do pudła podpisanego "ale przynajmniej mam doświadczenie" i szyła od nowa inny model. Z kolorami to tak jest, że każdy ma jakąś fiksację, hehe ;-) Ty na granaty, ja na niebieskości, ktoś inny na szarości, a jeszcze inny wyłącznie na dramatyczne w wyrazie wzory. I choćbyśmy szły do sklepu z zamiarem kupienia innego koloru, to i tak wychodzimy ze swoim ;-)
    Bardzo podoba mi się wypustka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdeterminowana byłam bardzo, bo szkoda mi było tej fajnej dzianiny. Całe szczęście, że wykrój był zbyt obszerny, a nie za ciasny, bo pewnie skończyłoby się tak jak piszesz. A tak miałam pole do manewrów :)
      Wypustki uwielbiam, a ta jest na dodatek ze sztucznego zamszu :)

      Usuń
  8. Bardzo efektowny płaszczyk. Twarzowy i można go odmieniać dodatkami - podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - rzeczywiście przydałoby się przełamać go innym kolorem, muszę pomyśleć o odpowiednich dodatkach :)

      Usuń
  9. Bardzo ładny "szlafroczek" - choć już nim nie jest. Warto było przerobić i zyskać ciepłą narzutkę. Granat także lubię - do wszystkiego pasuje, więc z każdym kolorem stworzysz duet. Z tymi wypustkami to strzał w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Halinko, może nie jest już tak obszerny, ale jeszcze troszkę z szlafroka w nim zostało :) I chyba się z nim polubimy - testowałam go już kilka razy i dał radę :)

      Usuń
  10. Mi nie chciałoby się przerabiać, ale widać było warto. Pierwszy taki płaszczyk zawsze wychodzi najgorzej, a każdy kolejny będzie coraz bardziej idealny, wiem z doświadczenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że ja właśnie nie mam cierpliwości do szycia kolejnych z tego samego wykroju ;)Już chyba wolę zacisnąć zęby i przerobić, to co sknociłam :)

      Usuń
  11. Jak dobrze,że jesteś! I to super wdzianko i kolor i faktura i Ty.No trzeba powiedzieć,zgrany z Was duet;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jestem i może uda mi się publikować trochę częściej niż ostatnio :)

      Usuń
  12. Baaardzo podziwiam, że zmotywowałaś się do tej przeróbki pierwotnego projektu. Nie wiem, czy mi by się chciało. Chociaż efekt końcowy jest naprawdę zajebisty ;D Pięknie wyglądasz.
    (p.s. aleś się przez ostatnie kilka miesięcy wylaszczyła! Nie wiem, co z sobą robiłaś, ale to musiało być coś dobrego ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I skąd masz takie piękne buty?!

      Usuń
    2. Oj kochana, aż się uśmiechnęłam po przeczytaniu twojego komentarza :) To pewnie efekty uboczne dni spędzanych bardzo intensywnie w pracowni. Nie ma czasu nawet na jedzenie - przymusowa dieta cud! ;)
      Buty polskiej firmy Korda. Polecam z czystym sumieniem, chociaż nie płacą mi za reklamę ;)Właśnie kupiłam sobie kolejną parę od nich :)

      Usuń
    3. No tak, mniej jedzenia zazwyczaj przynosi rezultaty. Wpierdzielanie czekolady również ;)
      A gdzie te buty się kupuje? ;)

      Usuń
    4. Te akurat kupiłam stacjonarnie, ale drugą parę zamówiłam przez internet, bo już zorientowałam się jaką mają rozmiarówkę. W moim przypadku musiałam kupić rozmiar mniejsze niż kupuję (roz. 38 zamiast 39)

      Usuń
  13. Och, uwielbiam takie szlafroczki a w tak pięknym wykonaniu i z cudnej dzianiny to już w ogóle! Fajnie że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna narzutka i w żadnym wypadku nie nazywaj jej szlafrokiem!!! jest bardzo ładna, bardzo pasuje do Ciebie!!! Ja jestem trochę za niska do takich wdzianek, ale jak patrzę na Ciebie, to mam chęć taką sobie uszyć, bo też myślałam nad jakimś wdzianku na wiosnę, takie co szybko wrzucisz i szybko zrzucisz :-D założę wysokie obcasy i problem z niskim wzrostem rozwiązany, a narzutki, wdzianka i jak tam je jeszcze zwał teraz w modzie!!!

    pozdrawiam Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny, warto było poprawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczny jest, a z tymi wypustkami to już w ogóle miodzio :)

    OdpowiedzUsuń